Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żyjątka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żyjątka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2020

Pocztówki z Salvadora dalí



Dalí, rzucili żabci mrówki miast masek. Na kasie, na magazynie, na twierdzy pan podchorąży zawsze z powstaniem zdąży do listopada z kolan.
Żyrafa wciąż sobie spłonie szarym płomieniem.

piątek, 6 marca 2020

Włochaty jeż leży. Może krecik, może ryjkówka


Włochate w marcu masowo opuszczają swoje bajki i pchają się pod koła. 
To tzw. syndrom Kiwaczka o dotychczas nieustalonej etologii (ang. Cheburashka Syndrome). W tym okresie należy się szczególnie dochować po czym się jeździ.
Ten słodziak wracał od fryzjera nucąc wesoło swoją ulubioną melodię, gdy rozjechał go jakiś pirat na ul. Towarowej.

Problem też dostrzega czeski badacz kreskówek Filip Hodas i ku przestrodze wystawił czaszki martwych bohaterów w specjalnie dedykowanej galerii.


czwartek, 26 grudnia 2019

Popełnienie konia na furgonie


Ktoś wyjątkowo ładnego konia zrobił w estetyce i wyrazie. Taki koń potrafi zaskoczyć niczym pięść łagodna w oczy. Może być też skromną odskocznią na postwigilijny wieczór i poprawę roku.
Powyższy przewióz stał krótko na ulicy Działdowskiej przed nieczynnym szpitalem bez dzieci i bez murala. 
W tle widać Kawałek Polskiego Godła walczącego ze skrzyżowanym wężem lub żmiją w potrójnej koronie.

Autorowi konia serdecznie gratulujemy!

wtorek, 21 maja 2019

Dzieci rysują czaszki czasem

Na pöłnocy, za murem polarnem, dzieci rysują czasem czaszki reniferów.
Dzyń. Dzyń. Dzyń.


niedziela, 4 listopada 2018

O pająku, który chxc


Pod naszem sufitem zamieszkał pająk, który chce być pszczołą.
Jest ogromny, ma ze dwa metry co najmniej.
Uwił gniazdo w osłonce na kabel ampy. Codziennie stamtąd wychodzi powisieć. Wychodzi z godną zegarmistrzowską o 15.14.
Patrzy na optymizm podszyty, na świat malowany, na sytuację zawsze dynamiczną, nana głe zwroty kamienic, tętniący obrót towarowy, świat towarzystw i zmartwychwstałych spółek akc. Na skwerki i murale na handel. Na ZGN Wola i Praga Południe.

Kiedyś na pewno odleci do swojego ula.

sobota, 21 maja 2016

Wolska separacja

Separator, Wolska, Polska. Wybuchowy, łatwopalny, powojenny. Najpewniej niemieckiej firmy Passavant z Michelbach. Cenny widok ku miłośnikom klap kanałów i ognia. (*



Niestety, szczurek wolski nie przeżył temperamentu separacji.
Nawet nie doszedł.



A jeśli jakiś dzieciaczek tam by penetrował? Dzieci wejdą wszędzie! Szczególnie te raczkujące.
Przecież takie separatory wstrzymywały trujące, ropne pochodne na ich drodze w kanał! Spuszczało się, dajmy na to, benzynę do kratki, a separator mówił "stop"! I tam w głębinie musi być tak wybuchowy osadnik, że życie żadne idealnie nie przetrwa, zresztą szczur jest świadkiem.
A jeśli by młody torował sobie drogę zapałką? Żeliwny napis na klapie wyraźnie informuje:
Abscheideranlage! Feuergefährlich! Inflammable!

Ile istnień musi pochłonąć chemiczna Wola i ile Łuckich musi spłonąć, ile jeszcze musi się uwolnić odczynników, żeby to w końcu dotarło do czynników i by zrobili coś? By zrozumieli, że tu sytuacja jest na tyle poważna.

To by była audycjascyklu: 100 płonących szczurów na stulecie Woli
_________________
(* Deseń ten widoczny jest również na Warszawa/Smyczkowa/Polska oraz na poligonie Mrzeżyno/gm. Trzebiatów/Polen.

sobota, 19 marca 2016

Pasożyt warszawski

Duma stołeczna rozparła nam stołek, gdy odkryliśmy,
że Warszawa ma własnego, specjalnie dedykowanego pasożyta!


Nazywa się Gorgodera Varsoviensis i jest przywrą.
Przede wszystkiem przywiera we wnętrzach krajowych żab i amfibii: w ich brzuszkach i pęcherzach. Pasjonuje się również pasożyciem zagranicznym. Niczym śp. Bowie Dawid rozpyla imię Warszawy całemu światu.

Gorgodera gdy jest smutna, śpiąca, wygląda tak:
Gdy jest zła wygląda tak:
A gdy jest zła i odwrócona wygląda tak:
Grupa dziesięciu złych i odwróconych GV prezentuje się następująco:


Kategorycznie sądzimy, iż Pasożyt Warszawski ma być udekorowany muralem! Skoro Dawid spacerem z pieśnią ku żoliborsku placu Komuny wydreptał sobie portret z palcami i Pałacem w oku, tym konieczniej powinna przywrzeć w ścianie nasza kochana Gorgodera V.

_____________________
Szczerzej o pasożytnictwie żab/ryb okolic Warszawy można zasięgnąć w tomie VIII/1905 Варшавских Университетских Известий. Niestety skanerzysta BUW-u pominął kilka stron oraz tablice z obrazkami, więc musieliśmy lekko improwizować.

***

Przy okazji odświeżymy inną dumę lokalną:
Tetrodontophora Bielanensis! Czworozęba bielańskiego!



Bielańczyk jest skoczogonkiem, roboczkiem typu pchła. - Duża pchła, bo może się wydłużać do wielocentymetrowych dystansów. Gdy coś takiego skoczy człowiekowi w twarz może być i dramat. A gdy rzuci się w dziecko pozostawione bez opieki? Bez mamytaty niani mogących odeprzeć zęba
i zmylić pogoń?..

Żeby uniknąć takich sytuacji należy stosować się do kilku prostych zasad.
Przede wszystkim należy omijać cegły. Najlepiej w ogóle na nie nie patrzeć
i nie rozumieć. A już absolutnie nie należy ich podnosić z ziemi i brać do buzi! Całe roje bielańczyków żyją między ziemią a cegłą!  Od masy ich szaroniebieskich odwłoków roi się tam i troi!
Odżywiają się głównie padliną rozbiórkowych cegieł, choć mięsem świeżej cegły również nie pogardzą. Po posiłku zapadają się w letarg i wyglądają niemrawo. Lecz ich czułe czułki czują czujnie cały czas. W każdej chwili mogą skoczyć, zaskoczyć, odebrać nam zdrowie, telefon, karty podarunkowe Tesco i apetyt na życie. Mogą zniszczyć cały nasz świat..

Inną zasadą, którą należy przestrzegać jest omijanie kamieni z nieznanego źródła. Można również się pokusić o nieposiadanie dzieci.

Mimo wszystko - w imię dumy i poszanowania międzygatunków - apelujemy o mural również dla Tetrodonta! Oczywiście najlepiej w okolicach lasku - na AWF-ie lub u Kamedułów.
_____________________
O Czworozębie bielańskim można się zasięgnąć w licznych publikacjach o robakach.

piątek, 1 stycznia 2016

Pierwszy zero pierwszy



Z powodu nadjechanego roku - okolicznościowa kometa oraz rozjechany kawałek wolskiego szczura o poranku.
Pół pupil leży między torami na przystanku "Płocka 04" od Wigilii,
więc wszystko na to wskazuje, że jeszcze poleży.
Nie dysponujemy rozjechaną kozą, obecny rok jest małpi, ale możemy puścić dzika w rowie w Sobiekursku, jeśli ktoś by reflektował.
W pogotowiu mamy również dużo innych zwierzątek, czasami żywych,
a czasem już archiwalnych.

Życzymy bardzo dwunastu miesięcy!

wtorek, 24 lipca 2012

Fox cementarny > apdejt 2

Dzięki uprzejmości naszego sporadycznie cyklicznego koresspondenta podwodnego Clokworka Submarina możemy uściślić lisa spowązek! Możemy mu teraz detalicznie przyjrzeć w ślepka z anfasa i profila oraz ekscluzywnie, nieśpiesznie zlustrować mu bezruch!


Spotkanie CS-a powiodło się dwukrotnie na posąsiedzkim cmentarzu starozakonnych. 
Można iść w spekulację, że lis katolicki oraz powyższy stanowią ten sam egzemplarz, kursujący obecnie pomiędzy dwoma religiami z powodu braku mura, runięcia go wiosną.
Istnieje także możliwość, że lisa jest więcej, bo został przywleczony przez emigrantów wracających z robót w London, England.


Sensacyjne slajdy są autorstwa p. Clockworka Sub. 

Jednak od siebie, żeby nie być gołofoto, możemy zaproponować rudą wiewiórkę zamordowaną przed komendą MO na Żytniej (oczywiscie jeśli tylko ktoś ze słuchaczy już się namyślił, bardzobardzo tego pragnie i jest w pełni pełnoletnim).


piątek, 20 lipca 2012

Lis cmentarny oraz inne hieny

Niedawno mnożono lisa w mediach. Lis atakował sensacyjnie na Prostej
i Grzybowskiej. Wyłaził z dziur na Towarowej, schron i norów w linii średnicowej.
Obecnie nastąpi kapitalnie sensacyjny, jednosekundowy lis cmentarny wśrod Powązek, w poniedziałek. Lub hiena.
Echh ty, vuala!


Zapewne zwierzątko polowało na szczury, których na Powązkach jest zatrzęsienie.. lepiej nie wchodźmy w ten temat deeper.

Jednak natężając się w szczwanych niusach powązkowskich, nie omieszkamy przybliżyć całun nagrobny Eligiusza N., którym powity jest z racji łikendowej dewastcji.


Kibice są podzieleni: część twierdzi, że to sprawa polityczna, inni, że to sprawka robotników aktualnie remontujących Niewiadomskiemu grób —
zaś jeszcze inni — że to zemsta krewkich krewnych Narutowicza.

Tabliczka przy nagrobku "człowieka zasad" informuje, że remontowny jest na zlecenie rodziny, kilka dni temu w transmisji z innej części cmentarza naświetlaliśmy korekcyjną ławeczkę, Henryk N. "Dziad" i Wiesław N. "Wariat" byli braćmi: braćmi N.
Na Powązkach zaczyna się robić gorąco..

Na szczęscie zagadka wymknęła się już w ręce żytniej policji i jest rozwojowa. (Twają ustalenia + czynności).

+++

Chcielibyśmy jednak zamknąć ten terminalny strumień miłym akcentem.
Dzisiaj, dokładnie na przeciwko komendy na Żytniej, widzieliśmy rozjechaną śliczną wiewiórkę!
Nie będziemy jednak jej okazywać, bo żywe wiewiórki są o wiele ciekawsze niż rozjechane (pomimo, że te drugie lepiej pozują).
Polecamy za to wizytę z orzeszami w parku i chwilę zadumy nad wiewiórką
z ulicy Żytniej.


wtorek, 3 lipca 2012

Obserwator lokalno-kolejowy

A więc jednak! Na sterylnie wyprofilowanym, odmalowanym elektroniką
i słodkimi komunikatami żeńskich syntezatorów mowy, tymczasowo odgrzybionym Dworcu Warszawa Zachodnia możemy serdecznie powitać pierwszych stritarterów!



Dotknięcie mazaka nastąpiło w łikend. Podpisali się nim artyści z miasta Mława, dając równocześnie popis niezwykłej maestrii opanowanego kunsztu tak trudnego i nieokrzesanego instrumentu jakim jest flamaster.
Mławy można podziwiać przy płn. wejściu do tunelu na analogowej ścianie, szybie szklanej oraz cyfrowym cyfroblacie i cyfrozkładzie.

Rykoszetem można się odprysnąć, iż coraz większe bum na mazanie jest zasługą znakomitego, kapitalnego! albumu pt. "Graffiti w Polsce* a także mniej ładnego (choć równie opasłego) "Polski street art, wydanie. drugie rozszerzone". Postacie naściennych anonimów prezentowane są tam z zacie-
kłą pieczołowitością, alfabetycznie i po nazwisku. Tak więc sprej i flamaster to obecnie najprostsza droga, by wejść do papierowego panteonu, a "Graffiti w Polsce" wyd. 2 przyniesie już annał poświęcony mławskiej szkole kaligrafii.

Są jednak i pozytywy. W powyższej publikacji odsłania się znakomita, kapitalna! stritartystka Nespun. Znana dotychczas z ładnych rzeczy i nieznanej twarzy ujawniła tam ekskluzywnie bardzo ładne oblicze, bardzo seksownie wytarzane w substancji przypominającej glinę.
________
* Tomasz Sikorski, Marcin Rutkiewicz "Graffiti w Polsce 1940-2010", 272 str., cena ok. 60 zet.



Ześlizgnąwszy uwagę z mazowieckich tagów i podniósłszy lotne gałki nieco wyżej — na dach cyfrogabloty — zauważamy aleję wilczych dołów.
Jednak lody nie zostały tam jeszcze przebite. Świadczy o tym brak zmasakro-
wanego pierza w strugach krwistego zakrzepu, rozwarstwionej tkanki wró-
blowatej lub chociażby panicznego guano martwych pigeonów.
Aleja Tysiąc wesoło połyskuje czystym, metalicznym dźwiękiem, czekając na pierwszych klientów.



Skoro o wilku, to pomówmy o lisich jamach w nasypie linii średnicowej.
Mieszkają w nich lisy, ostatnio powodujące tyle medialnego zamętu na ulicach Prostej i Grzybowskiej. Pomimo zamętu, mieszkają tam wiele lat, polując na chore, opóźnione pociągi, a także czyszcząc rejon Czystego z kolejowej padliny.
Przy okazji noty bene należy się natężyć, iż jamy te przypominają w formie echo lekko rozproszonego znaku polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, znaku namalowanego przez pana od znaku "Solidarniości"! — pana Janiszewskiego Jerzego!

Niebawem strumień obserwacji łikendowych, kombaksun!

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Prosty borsuk


Wczoraj nastąpił nam kot na flesza i okazało się, że to borsuk meles meles. W gorejącym świetle lampy nastąpiło wzajemne zaskoczenie i trochę ciszy, zaś po dłuższej chwili, kontynuacja borsuczej trajektorii.


Przypominamy, że do melesów można strzelać od września — wraz z pierwszym, szkolnym dzwonkiem. Przypominamy również nieśmiertelnego, śmiesznego pieska, bo złudząco przypomniał nam borsuka, zarazem pchając międzyrasową ułudę oczko wyżej.

______________________________________ 
Cennym wnioskiem obserwacyjnym z powyższego spotkania jest tupot i łomot, wydobywający się
z biegnącego melesa. Koty tak nie tupią, więc następnym razem będziemy wiedzieć borsuka błyskawicznie.
______________________________________ 

poniedziałek, 14 maja 2012

Eurozagłada dotleniacza

Kolejnym trudnym pożeganiem jest brak ożywczyczej centralnej szuwarowni. Wycięto żyjątka i pałkę, zostawiono kałużę.
Akwen ten (jak zgrabnie określił go Ajemaj) śledziliśmy od dawna i będzie nam teraz pustko na szumie trzcin w dzień upalny, suchy w ustach, zmęczący, przydworcowy.


Kamień się w ręku otwiera a w sercach bulgot i bul, że popsuto tak wartościowy biotop.

Divide

Piesek nieboraczek, lekko śmieszek, ale raczek głównie nieboraczek raczej
versus 5 kilo żarcia.


wtorek, 17 kwietnia 2012

Interwencja


Przedwczoraj, pod punkt serwisowy na redakccyjnym podwórku podrzucono młody komputer.
Natychmiast interweniowała straż dla zwierząt z pobliskiej "Fabryki Piór Stalowych K. Wasilewski i S-ka", Wolska 60 (d. Płocka 29).


Dzięki troskliwej czujności strażników znalazł już nowego opiekuna.
Brawo!

wtorek, 27 marca 2012

Siwek z pokładu nadziei

W sobotę, po podwórku przed kamienicą Kalinowskich, wałęsał się prawdziwy jeleń. Okazało się, że należy do lokalnej infantki.


Obrazek adekwatny, bo znacjonalizowani po wojnie państwo PHK 1924, czyli Piotr i Helena Kalinowscy, zajmowali się pociągowym wożeniem i przy kamienicy były wtedy stajnie dla jeleni.
Od dawna nie ma już stajni, nie ma też Kalinowskich, 5 lat temu wyprowa-
dzili się z budynku ostatni lokatorzy, a syn państwa Kalinowskich prowadzi się z państwem urzędowym najdłuższą batalią o zwrot majątku.
Kamieniczka cierpliwie czeka przy nadziei, ale pewnie i tak niedługo się zawali, gdy ktoś solidnie oprze się jednej ze ścian szczytujących płonnie.

Dla chcących wszystko "wiedzieć, że.." przydatnym info może być a jakże, że na tyłach Płockiej 27a, w dawnej "Fabryce piór stalowych Konrada Wasilew-
skiego", ma teraz siedzibę Straż Zwierząt, Wolska 60. Niedawno o straża-
kach był szum, bo otworzyli dla żyjątek (i szybko zamknęli) tzw. "okno życia".
Jak je otworzą, to znowu będzie można tam wrzucić ukochanego pupila, co to okazało się, że trzeba go karmić i wychodzić z nim nawet w zimie.

Kurs na rynku zwierząt używanych jest obecnie bardzo wysoki. Koty prze-
rabiane są na żyletki, psy — na ekologiczne autostrady.

Żeby nie było takiego markotu spuścimy jeszcze wczorajsze spojrzenie ponad kalinowym dachem.


wtorek, 20 marca 2012

Powrót pieska-śmieszka


Tym razem we wiosennej odsłonie, odarty z myszy, otoczony wielokrotnie czymś na kształt dwuglutaminianu hemoglobiny embrionalnej na drucikach.

Wystawę mozna oglądać na Marchlewskiego w Galerii Rzeźby.

wtorek, 21 lutego 2012

Chłodny konny

Poruszymy się szybko do skomplikowanej zagadki: "Czy ulicą Chłodną jeździł tramwaj konny?"

Otóż odpowiedź brzmi: TAK [ang.: yes]!

Problematyka tramwaja z koniem wyszła z okazji tzw. rewitalizacji Chłodnej. Miał być tam spuszczony pojazd na odcinku 200 metrów, wio od Żelaznej
do św. Boromeusza i nazad, bez hejta & wiśta, prosto, spokojnie, pomału drobiąc kopytkiem. W eterze pojawiały się wtedy dysputy, dzielące rozmów-
ców na orędowników i sprzeciwników konia. Twierdzili ci oni, że taki tram-
waj jest ahistoryczny i nigdy tamtędy nie ciągnał. Głównym rzecznikiem tego przeczenia była dziennikarka Kowalska z GW, której wyraziste refleksje krytyczne niekiedy cenimy wysoko. Jednak w artykule o witalizacji powiedziała lekce, negując tramwajowi w nawiasie, że "nota bene Chłodną nigdy nie jeździł"; zamknła nawias, a zdanie rozpyliło się po caaaałej przes-
trzeni, krzywiając krzywdząco ważki problem.

Przeskakując w przód — i tak z tramwaja wyszły nici, bo ówczesna obecna burmistrzyni, ponoć nie chciała konia znęcać i zaniechała się.
Skakając w dalekie tyły zaś, przedstawimy prasę o jeżdżeniu konia Chłodną
w 1890 roku, jako dowód zamykający, włala!


Pamiętajcie szanowni, iż morał konny brzmi: TAK. Powtórzmy: Nie nie, ale TAK. Nie ptak tak, ale koń tak (czyli ssak), tak? Od tej odpowiedzi mogą bowiem zależeć się wasze ważne sprawy poniekąd.

piątek, 17 lutego 2012

Gadanie




Rzeźba pamiątkowa, pierwszy raz spojrzana, która nam spowodowała duży podziw. Od 1928 roku mieszka w Düsseldorfie, gada i poniża o zatamowa-
niu podstępnego gada przyrody przez Niemców. Jest na tyle atrakcyjna, że uniknęła bombardowania RAFu w 1943 r.
Bardzo nam się zamarzyło zajechać w Nadreny i ją uwolnić z kajdana.

Tak ją opisał nasz koresspondent z NRF:

Osobliwe pomniki. Zwierzęta odgrywały dotychczas w dziedzinie pomników i grobowców rolę tylko symboliczną, użyte natomiast jako tematy do pomników stanowią pewną osobliwość. Taki oryginalny pomnik, przedstawiający węża w okowach, wzniesiony został w Düsseldorfie. Tą formę wybrano dla upamiętnienia daty ukończenia budowy olbrzymich tam, zabezpieczających miasto od wylewów. Wąż w okowach — to obraz poskromienia wrogich sił przyrody, pomnik zatem, aczkolwiek uderza niezwykłością, ma pewne umotywowanie.

Na marginesie, należy wspomnieć o dużym przywiązaniu Niemców do gadziej stylistyki — o ich honorowej tarczy za udział w rozdeptaniu antyfaszystowskich nastrojów Warszawy.

SS-proj.: SS-Benno von Arent

Na tropach wężowego śluzania po Durnymdorfie spotkamy jeszcze jeden pomnik z żyjatkami w roli głównej. Powstał w 1932 r. z dłuta p. Rübsama Juppa i jest jednym z elementów mauzoleum, upamiętniającego proroczo liczbę roku Marsa.
Tyka jednak wydarzeniami wcześniejszymi, bo udziałem 39-go regimentu dolnoreńskich fizylierów we wojnie 1871 roku i wojnie nr I.
Pomimo, że powstał w '32 roku, to jego uroczystą inaugurację zdetonowano w lipcu '39. Dzisiejsi Niemcy twierdzą jednak, że chodzi tu wyłacznie o sztukę i męstwo, i nalegają, aby absolutnie nie łaczyć kamiennych ludzików z Adolfem.


Pocztówkową relację uzupełnimy wizerunkiem współczesnym. Znajdziemy ją w metapolitycznej Wikimedii (lub tutaj w wersji tekno).


Jak widać, jedno ze stworzeń zostało trafione aliancką bombą lub uciekło
do Argentyny.


I to tyle gadania wężykiem.

czwartek, 16 lutego 2012

Koń rogaty

Po dzikich ekstrawagancjach dr Carvera i chwilowym zastoju w relaksie,
do stolicy zjechały się kolejne atrakcje. Dziś anonsujemy menadżerię
p. Praüscher, a już niebawem otworzy się Muzeum-Panopticum pani Bieńkowskiej.