Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żołnierze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żołnierze. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 kwietnia 2021

Czemu zawiniątko? Czemu jeden? Czemu 10?


środa, 13 lipca 2016

Co widzi snajper Świerczewski?

Panoramix z czubka Fabryki Karabinów. Jej strategiczna resztka, czyli wieża ciśnień, ma zostać za wszelką cenę zlikwidowana. Dzięki wieży snajper mierzy cały teren bliskiej i dalekiej Woli,  lokatorów JW osiedla
z małym ptaszkiem,  mieszkańców osiedli bez ptaszka, kościół, cerkiew, Pałac, Włócznię, Żagiel, gazownię a nawet wieżę ciśnień na Filtrach.
Po prostu snajper widzi stamtąd całe wszystko! Może znakować laserem, puszczać drona, kierować ogień i naprowadzać rakiety!! Rety!!!

Widok na E, N-E i S-E (czyli zasadniczo na wschód).

Zrzuty oka w południe, czyli S-E, S i S-W.

Spojrzenie północne: N i N-E.

> Zachód, północ oraz north by northwest (W + N & N-W).

Celowo użyliśmy wielkoformatowych slajdów, aby głowice mogły zakochać się w Warszawie z dokładnością co do jednego piksla. Np. jeden pixel Pałacu Kultury – zwyczajowego celu dla rakiet (kiedyś amerykańskich, teraz ruskich) – wygląda się następująco:


Zanim zawyją syreny jeszcze kilka drobnych zerknięć w uzupełnieniu. Vłala!


Epicentrum ciśnień od góry, czyli korek zbiornika na wodę.




Zerknięcia dołowe w czasach apokalipsy >

/Po przerwie: garść historii o fabryce, precyzyjnym Świerczewskim VIS-ie
oraz o Jaśnie Wielmożnym C./

poniedziałek, 11 lipca 2016

Z kroniki powstańczej BW

Kaleki weteran drugiego etapu powstania Bliskiej Woli zajmuje pozycję snajperską.

Najcięższe walki cisną się o wieżę Fabryki Karabinów (aka VIS) przy ulicy Dworskiej (vel Kasprzaka). Kto chce niech nie wierzy. 
Chwała karabinom!


Z tematyki ciśnień zwierzymy się wkrótce w audycji "Zabawa ptaszkiem". 
Stejtjun!

niedziela, 17 kwietnia 2016

Co widzimy?

Z cyklu: Okropności wojny na stulecie Woli


___________
Przypominamy, że już mamy w kolekcji jednego ubranego Niemca!
Bowiem w sensacyjno-demaskatorskim materiale sprzed 3 lat wystąpił
żołnierz ubrany w brzozę. Tak, to prawda!

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Om Kaboom! (mantra ofensywna)




Pisendlaf, Sidarta & Bodisatwa plus rondo wolnego Tybetu, bracia!
Ofensywa zbliża się już do Lublina — miejsca narodzin p. Śakjamuniego vel Buddy. Po zdobyciu , miasto zostanie stolicą Protektoratu Awalokiteśwary.

Niebawem kolejne donisienia ze sztabu Dalaj-Lamy. Śtej Om!

wtorek, 12 czerwca 2012

Ruski miesiąc

Dzisiej, całe skupisko uwagi kieruje się na mecz polsko-ruski. Natężenie porownywane jest do cudu oskrzydlenia nad Wisłą, który uskrzydlił nas w roku 1920. Szalą jest bycie lub nie bycie, tarcza lub na tarczy, ocalenie Europy przed zarazą ruskiego futbolu. Wyeliminacja, hamletyzacja i Rejtan.  Tak mówią, więc taka jest prawda.
Prowokacja wisi w polskim powietrzu; li tylko przez przemarsz kibiców Moskali po mikołajewskim moście jest wystarczającem pretekstem.


Niezależnie od wyniku, zanurzmy się teraz w krainę przeszłej łagodności
i przypomnijmy kilka sąsiedzkich odnoszeń, które nienatualnie potężniały się właśnie w miesiącu czerwiec...


 27 CZERWCA 1978, Kosmos   Pilot-major kosmonauta Hermaszewski zostaje zabrany rakietą przez interkosmonautę Klimuka. Dotychczas, to jedyne wprowadzenie Polaka na orbitę.
Być może, kiedyś wezmą nas na nią specjaliści od polskich obozów śmierci, Amerykanie, ale najpierw odlatywacz musi dostać wizę.



 23 CZERWCA 1957, Ziemia, Moskwa   Pierwszy w dziejach mecz: My vs. Oni. Przegraliśmy go 3 : 0. Na 17 rozegranych od tego czasu meczy, przegraliśmy 9, a wygralismy sztuk 4. W sumie zabito nam 32 gole (my: 16).



 23 CZERWCA 1941, Warszawa, godz. 19.17   Pierwsze bombardowanie stolicy przez stalinowską dalekosiężną awiację. Najokropniejsza bomba tego dnia trafiła w polski tramwaj na moście Kierbedzia, zabijając motorniczego
i pasażerów. Naloty ruskich bombowców na Warszawę trwały przez cały okres okupacji. Podobno zostały zapamiętane znaną piosenką o siekierze-motyce — że "w nocy nalot, w dzień łapanka" — ale mogło w niej równie dobrze chodzić o "naloty" nazistowskiego Gestapo.



 12 CZERWCA 1967, Kosmos   Pierwszy, udany nalot weneryczny na Wenus. Radziecka sonda  "Wenera 4" weszła planecie na orbitę, ale nic poza tym nie wskórała, bo lądownik jej wybuchł. Według niepotwierdzonej wersji, zawinił jeden ze scalaków wyprodukowanych w Zakładach Kasprzaka na ul. Kasprzaka, Warszawa, Wola.


A na koniec i ku czci sąsiedzkiego interekumenizmu, hymn!


niedziela, 26 lutego 2012

Rydz totalny


Śmigła analogia. Goebbels był wtórny i naruszył copyrajta wojny totalnej ©.

piątek, 10 lutego 2012

Skarb

Wczoraj odbyło się niewybuchło na metrze.
Naszem zdaniem nie byle jakie, bo od tzw. "Grubej Berty", czyli wieeelkiego 60-cm moździerza na gąsiennicach o imieniu własnem "Ziu", który zabijał nas spod pomnika Sowińskiego na Woli.

Widzimy: czterech Niemców, (z prawej Niemiec nr 1), machinę, bombę
i gen. Sowińskiego w tle.

Ostrzał z tej armatki jest jednym z najmodniejszych i często przywoływanych epizodów powstania. Pocisk ważył prawie 1,5 tony i gruchotał jednorazowo całą kamienicę. Moment trafienia w Prudential odnotował slynnem zdjęciem Braun "Kris", a Lokajski "Brok" zapamiętał aparatem rozbrajanie pocisku, który wpadł do "Adrii" rezygnując z eksplozji (podobno we wnętrzu znaleziono kartkę z txtem po czesku: "Ten pocisk nie wybuchnie"; tutaj jest fajna relacja z tego niewybucha); również w komedii "Skarb" niebuchnięty Ziu-pocisk odgrywa znaczącą — bo tytułową — rolę; filmowo opiewali go także Niemcy w jednym z wochenszalów z IX 1944.

W sieci jest dużodużo do prześledzenia na temat armatki i jej przygód
w rozwalaniu Warszawy. Także można się głębić dalej.


Cytat obrazkowy z GW.
Widzimy: dwóch Niemców, "bombę" i bomby operatora. 


Wracając we wczoraj, to wydaje się nam, że wywiezienie i rozwalenie takiego "skarbu" na poligonie to hańba, absmak i ja panu nie przerywałem! To bar-
dziej antywarszawski gest, niż nie nazwanie Pasty "świętokrzyską pastą"!
Już w 2003 roku, gdy znaleziono taki sam pocisk na Zielnej, dziwiło nas, że nie przygarnęło go jakieś muzeum (tutaj jest notka; po uiszczeniu 2,46 + vat można przeczytać dlasze 60% treści).

Czy istnieje w tym mieście udęczonem jakakolwiek myśląca osoba urzędowa, myśląca kalibrem 600 milimetrów?

sobota, 28 stycznia 2012

Post-mortem sportem


Jeden z budynków na terenie Legii powązkowskiej pożarty pożarem. Zauważony latem, ale nie wiemy kiedy dokładnie się żarło.
W każdym razie, to jedna z pamiątek po Wytwórni Amunicji Nr 1, która siedziała onegdaj w Forcie Bema. Jak słuchacze dobrze wiedzą, tam jest cała kolonia takich dworkowych domków urokliwych; moża snuć domysł, że były przeznaczone dla amunicyjnej kadry.
Po wojnie też siedzialo tam wojsko (tyle, że ludowe), potem wojsko klubowe (Legiunia). Następnie weszły cywilne knajpy, hotele, hurtownie, wianki cu-
downe i plany na osiedla ogromne. Ostatnio: rozpierducha S8 + wojskowe niewiadomoco w wydaniu agencji mienia AMW.

Rejon bardzo tajemniczy, chytry i od wielu lat systematycznie odchodzący.

_______
To miało być wyświetlone w ostatnim konkursie trzymaczy, ale nie chcieliśmy zaburzać baseńskiej harmonii. Jeśli ktoś ze słuchaczy chciałby więcej eteru
o tym miejscu — prosimy prosić redakcję


piątek, 20 stycznia 2012

gtwb 51 > o wojsku niewojennym w W-wie


Tutaj, w tej akcji, jest duża niemożność, sprzeczliwość.
Obejdziemy ją starą fotografią z basenu Legii, gdzie wojsko spotykało się centralnie z krzewieniem kultury klubowej — gdzie warszawka taplała się
w sosie własnem.

niedziela, 15 stycznia 2012

Bilet


Najmłodszych słuchaczy to n/dot. Młodsi nie pamiętają strachów corocznej branki, także też ich n/dot. Dziewczyny, to już w ogóle dezinteresmą są.
Jednak ze względu na kilkukrotne pojawienie się w łikendowych mediach hasła "III Wojna Światowa", adres Dzielna 3 m. 13 może okazać być się bar-
dzo użyteczny.

wtorek, 10 stycznia 2012

Wzwood

Znowu się trochę pozachwycimy językowo, bo natknęliśmy się na sąsiedz-
kiego wzwoda. W dodatku tak adekwatnie podanego ilustracyjnie, że trudno pozostać obojętnym (i nie donieść).


Rozbierając wzwoda na pierwiastki, okazuje się, że faktycznie взвод ozna-
cza w języku sąsiada "pluton". Na przykład za cara występowały wzwody szturmowe i wzwody grenadierów, a później — już za bezcara — wzwody specjalnego przeznaczenia.
Wszystko to ładnie i bez pruderii jest opisane w ruskiej Wikipedii po niepolsku.

_______________
Kiedyś kolekcjonowaliśmy tytuły filmów w wersjach odmiennych.
Jak je znajdziemy w archiwum, to wyświelimy, będziemy boki zrywać

środa, 30 listopada 2011

Listopadowy cara dar




Albowiem dobrzy ludzie po wschodniej strony sieci, wrzucili w nią zestaw kilku map pt. "Планы штурма Варшавы 25-го и 26-го Августа 1831 года" (plany szturmu Warszawy 6 i 7 września 1831 r).
Mapy powstały od razu po zwycięskim upadku powstania i zostały opraco-
wane zwycięską ręka szefa kwatermistrzostwa ruskiego wojska, generała Neidgardta, na mapach kwatermistrzostwa armii zwyciężonej, czyli Wojska Polskiego niestety. Podstawą był tu hiperdokładny "Plan okolic Warszawy\Plan des environs de Varsovie" z roku 1829, na którą w.wym. Нейдгардт naniósł rozpiskę bitwy.

Powyższe ryciny propagują jeden z arkuszy zestawu, w dwóch epickich ujęciach i jednym zbliżeniu.

Spieszymy z tą doniosłością nie tylko na rocznicowy wzgląd i redakcyjne zainteresowanie Redutą Oriona, czy rondem reakcjonisty Zawiszy, ale — przede wszystkim — na jakość tych planów, oraz ich nieobecnośc w naszych źródłach do wojny polsko-ruskiej (ew. obecnośc niemrawą).
Duże wrażenie, robi także 6 tys. eleganckich piksli, z którymi wpadły do sieci, a mogące zadowolić każdego topograficznego fetyszystę (dla tych najbar-
dziej zblazowanych, rozdzielczość mogłaby być jednak odrobinę wyższa).

Rosjanie wrzucili je w kwietniu. Sugerujemy, aby po nie natychmiast sięgnąć zanim znikną. Np. tutaj.
W trakcie listopadowego daunlołdu popadnijmy w uzależnioną od prędkości łącza zadumę o chłopakach z wolskich redut, spod Chorążówki, spod Gro-
chowa, Wawra i Ostrołęki.


Na zakończenie, kilka sensacyjnych ujęć, nakręconych na polu bitwy przez carskiego satelita zwiadowczego, Vooila!

niedziela, 27 listopada 2011

Zaduszki w KPP



Obrazek z listopadowego początku, kiedy groby i tablice krwią uświęcone, rozbłyskają kolorowo.

Wiadomo, iz tu, na Woli, oba wymienione elementy małej architektury egzystują w ilości, o której inne dzielnice mogą tylko pomarzyć.
Hitem tegorocznego świętowania zmarłych była zapalona świeczka, pod najbardziej niewidocznym wolskim pomnikiem — kolejną zminiaturyzowaną kamienicą: Wolska 42.
Zazrzeźbili ją do cna Niemce w '44-ym, ale w roku 1957 odbyło się jej symboliczne wskrzeszenie siłami tubylczej komórki ZMS. Nie bez powodu, albowiem pół wieku wcześniej, w kamienicy nr 42, po raz pierwszy posiedział ich ideowy prekursor, czyli komitet KZMP.

Szczegółowo i mosiężnie informuje o tym tablica:
W tym miejscu stał dom, gdzie odbylo się w dniu 13 marca 1922 roku pierwsze posiedzenie Komitetu Wolskiego Komunistycznego Zwiazku Młodzieży Polskiej.
Tablicę wykonano staraniem Komitetu Dzielnicowego Związku Młodzieży Socjalistycznej
Warszawa Wola 1957

Wolska 42
W epoce, gdy okolica tryskała centralnie zarządzanym optymiz-
mem, pomniczek żył. W epoce burzy, ktoś naparł na niego puszką farby, a z upływem wyścigu
w kapitalizm, marniał, krzywił się
i zgryzotał.

I stąd nasze katolickie zdziwienie,
że ktoś się zdobył i zhańbił, i zapalił światełko pod zachlapaną, skarlalą miniaturką komunizmu.
Oczywiście, redakcja bierze pod uwagę, iż mogło sie zdarzyć tutaj jakieś niedopatrzenie, że znicz poszedł z automatu przy okazji innych tablic, ale wolimy myśleć,
że to celową ręką zostało zapalaone.


Przy okazji, przyponimy inne mosiężne tablice na Woli, które bardzo obecnie passe są:


Wolska 54— na "hrabiaku", czyli Wolskiej 54, tablicę odbycia się KPP, która trwa w zachlapaniu identyczną farbą i bez światełek.



— tablicę ku czci Gwardii Ludowej, która w 1943 roku obrzuciła wiązanką faszystowski tramwaj na rogu Karolkowej
i Grzybowskiej. Tablica nie istnieje, bo nie istnieje już budynek dyrekcji Philipsa, na którym wisiała. Tramwaj również nie istnie-
je, bo w ogóle nie istniał: nie jeździł tamtędy ani za firera, ani za cara lub sekretarza i prezydenta. Dla symetrii, zlikwido-
wano również kapliczkę, znajdującą się kilka kroków dalej. Ale to nie znaczy, że nie można ich powrocić na budynku innego kapitalisty — tego co się teraz pnie tam w górę!

xxx

Lokalne urzędnictwo oblizuje się chłodem, towarzystwo nieprzyjaciół urządza w muzeum wolskie salony i podwieczorki wtorkowe, a tutaj — poza kloszem — dzielnica traci i wymyka ślady własnej tożsamości, jakakolwiek
by ona nie była.

Japońscy turyści lubią przecież dziwactwa.


niedziela, 13 listopada 2011

Święto kibica > zestaw migawkowy

Ponieważ blogerów też trzeba unieważnić, wyświetlimy trochę migawek
z onegdajszego nordyckiego walkingu.*
VŁALA!

Przeźrocze nr 1 opowiada o miśkach żelkach i nopasaranie.


Przeźrocze nr 2, mówi o zbliżeniu na piękną policjantkę gładkolufowową.


Numer 3, to reklamówka całodniowego maratonu w Cinema City.


Dwa kolejne, to patriotyczna kapela R.P.Oi! i jej nieświadomi fani.
Po nadejściu reszty maszerowiczów, wspólnie odśpiewano piosenkę.


Szóste przeźrocze jest spojrzeniem na Kraft durch Freude, czyli na młodzież truchtającą.


Reszta slajdów to melanholijne krajobrazy niepodległościowe, zza szyb naszego eterycznego pojazdu.
No to LU.


Na koniec, niemieccy antyfaszyści w pełnym rynsztunku. Dla niepoznaki przebrali się w biało-czerwone opaski.


Jednak to co te bestie wyrządziły z Prudentialem woła o straszliwą pomstę! Poczuli się zupełnie jak w '44ym.


Stay & czuwáy!
__________
* Tzw. nordic walking jest już od dawna znany na Woli i w innych dzielnicach oświeconej słowiańszczyzny, i nosi nazwę "chodzenie o kulach".