Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świerczewskiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świerczewskiego. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 stycznia 2020

Błąd in the Matrix


Wczorajszy premierowy opad śniegu radykalnie obnażył wolskie prawdy, błędy i usterki.

My wiedzieliśmy to od zawsze, ale czy na wstrząs są gotowi również inni konsumenci wolskiej dzielnicy? Konsumenci, petenci, aktywiści, muraliści, wielkochatki, pustakiem pisarze, leżaki, hamaki, zbiorniki, rozbójniki, pełne śmietniki, fundacje rodzin Montypajtona, fundacje poprawy wszystkiego, ci co nienawidzą wszystkich i ci co nikogo, ludzkie pojęcia, posłowie Szczerba, Trójce przenajświętszego prawa własności, asasyni, truciciele, Ronsony, Fotony, Morfeusze i Neony, ci co pod ziemią, ci co już w niebie, ci co turlają kamienie, ci od skwerka, ci co od Berka, filosemici, poeci, dzieci, hę?...




Niebawem naszkicujemy coś w uzupełnieniu (żeby był full throtlle Stępień), np. jak topniał dziś śnieg lub jak się rozsyła wolontariuszy po archiwach.

czwartek, 26 stycznia 2017

Sale


wtorek, 12 stycznia 2016

Ostatnia ściana




Wracamy na Bliską Wolę, czyli dalekie Odolany. W aleję Prymasa.
Patrzymy w ścianę sali konferencyjnej FWP im. Świerczewskiego Karola i jej precyzyjne sgraffito. To jedyny przykład sztuki tynkarskiej legendarnego mistrza Dziędziory Jana.
Kompozycja przedstawia chłopców wypuszczających gołębie. Powstawała
aż 2 lata: 1974-76. W jej tworzeniu uczestniczyli również inni słynni artyści epoki: Zeydler-Zborowski Krzysztof oraz Olędzki Antoni.

Efekt jest szokująco piękny i pobudza myśli.
Bardzo nam się podoba, bo jest super.

Należy podkreślić fakt, iż Wola jest jedyną dzielnicą na świecie, w której przetrwali chłopcy puszczający gołębie.




Obecnie sgraffito okropnieje i poddawane jest procesowi zacierania pamięci. W 2009 roku chuligan z farbą otagował tam 947 mikrometry swojego członka. Potem doszły reklamy, plus więcej reklam, aż do wielkiego finału
w zeszłym roku, gdy JW. deweloper całkowicie zasłonił chłopców.
Wieża ciśnień po PFK też jest pozaklejana "Blisko Wolo", więc można spokojnie zacząć demontować Karola.


Jeżeli dzieło tak wybitnie rozchwytywanych na zachodnim rynku artystów jak Dziędziora, Zeydler i Olędzki zostanie zniszczone, skandal będzie porównywalny do tego z ob. Sawicką i zamalowaniem rysunku Picassa
na Kole. Do kryminału poszło wtedy kilkaset osób.

***

JEDNAK! 31 stycznia ktoś organizuje iwent w obronie ściany!
Nic o tym więcej nie rozumiemy, ale pozostajemy w ciepłej życzliwości.

***

  CZYWIESZŻE... 
...że Jan Dziędziora (1926 Kraków-1987 Warszawa) był jednym z najbardziej bezkompromisowych artystów? Że był emigrantem do wewnątrz? Że jego obrazy były wystawione na słynnym "Arsenale" i były chwalone przez Siqueirosa? Że studiował na ASP
w pracowni prof. Rafałowskiego, wraz z Bohdanem Czeszko i Markiem Oberländerem? Stworzył mozaikę w domu pogrzebowym na Wólce oraz projekty kolorystyczne do hali turbozespołów i kotłowni w EC Żerań i fabryki maszyn w Kluczborku? Malował kamieniołomy, pejzaże i martwe natury
z chlebem i nożem? Że rysował asfalciarzy i czaszki? Że na ASP prowadził własną pracownię? Że walczył w AK i dostał Krzyż Walecznych, a zdrowie go nie oszczędzało?
Który z dzisiejszych tzw. artystów może to o sobie powiedzieć? No, który?!
Czy któryś z was zostanie pochwalony przez Siqueirosa, niedoszłego zabójcę Lwa Trockiego?


...że Krzysztof Zeydler-Zborowski (1921-1991) był kolorystą, szefem warszawskiego okręgu ZPAP i miał brata kryminalistę Zygmunta, autora bestsellerów milicyjnych?

… i że Antoni Olędzki (1932-) to autor wielu barwnych kompozycji malarskich?
 
Fot. Dziędziora, katalog Zachęta '94 (dzieła: "Brzeg rzeki I", "Czaszka", "Autoportret");
Projekt nr 6/1974.

wtorek, 23 kwietnia 2013

Sądny neon na Lesznie


Aktualnie trwa sądzenie fasady;
za karę Christo, słynny malarz pakujący, zapakował budynek,
ale my tu mamy nagle unikalny donos, iż po odpakowaniu, zaświeci sądom neon!

Czyż to nie cudownie?


Wyblaszczona starożytna sentencja "Sprawiedliwość jest osto-
ją mocy i trwałości Rzeczypospolitej"
wpisze się w ogólny chyr na neony oraz podniesie rangę dzisiejszemu rozmiarowi sprawiedliwości.

sobota, 7 kwietnia 2012

Przejazd


Ostatni nabytek w kolekcji "Uśpieni", której emisja próbna wzbudziła tyle emocji wśród białych sluchaczy, a ktorą być może kiedyś wyemitujemy w całości.

Przy okazji życzymy owocnych przejazdów egzystencjalnych i braku usterek na zdrowiu, alleluja!

czwartek, 12 stycznia 2012

Czarnokrawężnik

ACHTUNG! TEMAT INTERWENCYJNY! TEMAT INTERWENCYJNY!

Spieszymy się z donosem mikro-lokalnym na temat złego, podstępnego krawężnika przed hotelem Ibis na róg Solidarności/Okopowej! Spowodowało nas do tego doniesienie do TVN o podobnym dramacie.



Tam był kiedyś szeroki, zwykły chodnik. Od kiedy pojawiło się hotel z pofał-
dowanem tynkiem poświetlonem od dołu, to dla piechotnych zostawiono pół metra (rycina: na lewo od zapory przeciwczołgowej). W trakcie mijanki, ludzie musza się teraz o siebie ocierać lub wchodzić w kupy. Nie musimy chyba podkreślać, że taka sytuacja jest bardzo niehigieniczna i konflikto-
genna.


O wiele gorzej mają jednak piesi na rowerach! Mogą co prawda przejechać się szeroką aleją pomiędzy ibisową ścianą a chodniczkiem, ale chcąc wrócić znowu na chodnik muszą się prześlizgnąć przez wąska bramkę (widoczną na rycinie powyżej). Innego wyjścia nie ma, bo aleja ma długość hotelu, a od chodniczka odgradza ją wysoki płot zbudowany z krawężnika (ta biała linia).


No i właśnie o ten płotek się tutaj rozchodzi.

Ma na sumieniu wiele ofiar i uszkodzeń. Ślady zakrzepłej krwi i szczątki padłych rowerów to stały obrazek tego miejsca.

No bo właściwie po co jest ten krawęznik? W dodatku nie taki zwykły, lecz perfidny — o dwukrawędziowym licu i pomalowany na biało! On się wizu-
alnie podczepia pod zwykłą linię płaską — taką namalowaną! Jesli się tam-
tędy jeździ przy nieświetle słońca, szarówkami, zmierzchaniem, to tragedia murowana! W ogóle nie widać, że tragedia wystaje 10 cm nad poziom drogi!

Przestrzegamy przed hotelem Ibis. Już chyba lepiej wpakować się na ulicę pomiędzy wiecznie żądnych rowerowej krwi kierowców, niż za każdym razem padać plackiem na beton ku uciesze przechodniów i hotelowej obsługi.
.


Ale to i tak nic w zestawieniu z drzewem śmierci na Słomińskiego przy Kłopot.
Tam to już regularna mielonka! Bardzo, ale to BARDZO kłopotliwe miejsce dla przechodniów rowerowych! Dwa lata temu, tylko jedna gałązka tego drzewa wyrwała dziesiątki policzków, gałek ocznych i rowerowych skalpów. Potem, ktoś tą gałąź wreszcie odpiłował, ale i tak drzewo nie straciło nic na swojej popularności (co doskonale widać na ostatniej rycinie).



poniedziałek, 2 stycznia 2012

Coś dla nastolatków

Czyli "Galeria wypieków" w al. JP2.
Kto się najbardziej zarumieni, dostaje bułkę i darmowy bilet do pobliskiego (Grzybowska 3) Muzeum Erotyki.*
Donosimy, bo wszyscy lubią neony (i dobre pieczywo).


__________
* już niedziałającego, niestety

Wejście wiosny

Jak co roku o tej porze. 
Także, to faktycznie może być ciekawy rok. Jak jeszcze zaczną drzewa rosnąć korzeniami na odwyrtkę i papież-Murzyn wskoczy na stolicę piotrową, to redakcja przenosi się na inną dzielnicę.


czwartek, 6 stycznia 2011

Łola wali się!

Tym razem wali się Wola z wczesnych lat pięćdziesiątych — Róg Karolkowej i Solidarności się wali.
Zapewne budynek został objęty dzielnicowym programem dezintegracyjnym "Wyburzamy przeszłość, by zrobić miejsce dla przyszłości".


To bardzo niepokojące, bo po słusznej fali zniknięć starych ruder
(np. fabryki Kamlera) przyszła kolej na  budynki z naszej półki. Lata 50-te,
to przecież tuż za miedzą!
(Przypominamy, że kilka miesięcy temu zniknęło już nieodległe w rzucie beretem kino Wu-Zet).

Następny w kolejce jest narożnik Karolkowa/Leszno.


Ale tutaj przynajmniej wiadomo, kto jest za to odpowiedzialny >


Jak pod socrealistyczne osiedla Młynowa (stojące, jak wiadomo na gruncie 
z mąki) podpełznie metro, to wszystkie te "szybkościowce" i budowane 
w terminie 300 procent normy budynki złożą się jak domki z kart.
Akurat redakcja wie co mówi, bo w trakcie odpalenia metra na Żoliborzu zasiedlała plac Wilsona. Gdy po wielu miesiącach ciszy nastąpił wreszcie wielki ten dzień: pierwszy wagon przemknął pod Słowackiego, to zaskowyczały wszystkie psy w okolicy a redakcyjne szklanki w kredensie były ekstremalnie niespokojne..

Nie chcemy nikogo straszyć, ale zaprawdę głosimy, iż metro będzie zagładą Łoli.


niedziela, 26 grudnia 2010

Podaruj


+ odmiana brązujaca:



poniedziałek, 28 grudnia 2009

Leszno 73: archeologia numeryczna

Obecnie Al. Solidarności 145. Ta kamienica również patrzy w oczy Urzędowi Dzielnicy. Gaśnie od kilku lat. Jeszcze mieszka tam kilka rodzin. Od strony historycznej, na warszawa1939, brak danych .
W niemym proteście, drobnym gestem sama odsłoniła ślad swojej warszawskiej tożsamości - spod warstwy tynku ujawniła pierwotny numer:



Bardzo poruszający ślad po największej wolskiej ulicy
i jej poplątanych losach.


..........

W bramie charakterystyczne dla stolicy żółte płytki.
Ich rewers jest znakowany literami "DL" i gwiazdą Dawida.
Pochodzą z fabryki Dziewulski i Lange w Opocznie.





W podwórzu ślady wymierającej cywilizacji:
kapliczka, zdziczałe mury, zdziczałe koty,
i zabłąkany krążownik Imperium.






A to wszystko niemal w centrum Warszawy.

Leszno 81: Herman kapelusznik

... czyli Solidarności Aleja 153, czyli nieaktualnego Świerczewskiego Karola, adres przekrojowy i kamienica przekrojowa także, stuletnia.
Od kilku lat pusta. Obecnie w agonii, czeka na dobijający strzał w potylicę.



Przed wojną jej właścicielem był niejaki Herman S. - lokalny producent kapeluszy. [Krótkie info o historii tej kamieniczki tutaj <------ ].
Niezwykła i niezwykle przekrojowa jest jej zachodnia ściana, odkrojona od sąsiedniej kamienicy (nieistniejącej Leszno 83). Można np. wejść do czyjejś - nieużywanej od kilkudziesięciu lat - łazienki i dowiedzieć się która z podwarszawskich cegielni wyprodukowała ten budynek (cegielnia w Kopytowie k. Błonia; do dziś przeżył jej komin dumny, niedymiący).



......

Plus kilka rzutów okiem na Leszno 81 w dystansie odległościowem i czasowem >


Sterylnie wyremontowana sąsiednia kamienica Żelazna 91 
widok od podwórza).



Niewyremontowana, kamienica Leszno 77/róg Żelazna.
Mur na pierwszym planie to być może pozostałość 
po kamienicy Leszno 79/róg Żelazna.



Starszy pan w atakowany przez auta na skrzyżowaniu
Leszna i Żelaznej. W tle kamienica Hermana (po prawej),
sterylna Żelazna 91 (po lewej), puste miejsce po narożnej
Leszno 77 w centrum. Stoi przed nią stary słup trakcyjny
— pamiątka po linii tramwajowej, która funkcjonowała na Żelaznej
od lat 30. do 1967 roku (po przeciwnej stronie drugi słup).



Bogdan Łazuka w "Nie lubię poniedziałku"
odgrywając samego siebie pijanego w sztok,
podróżuje częściowo śladem tej linii.


...........

2006 rok.
Ostatnie chwile adresu Leszno 81/Solidarności 153
(tuż po wysiedleniu stąd gatunku ludzkiego).



Gorzko-słodkie spojrzenie w kierunku
znajdującego się na przeciwko Urzędu Dzielnicy Wola.
Spojrzenie patrzy do dziś.