Pokazywanie postów oznaczonych etykietą festyny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą festyny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 maja 2021

Myślenie odpowiedzią na wyzwania współczesności.


Koniec lat 80. lata. Już zachodzi czerwone słoneczko, już nie będzie chodzonego maja, już zaraz odejdą te miłe twarze. Pojadą gdzieś na działki, miodowe zapachy, na Mazury, Mazuty, na jakieś sprawy, na trochę wódki, wspominki, dacze, sracze, zawały serc.

sobota, 4 stycznia 2020

Czas nielatania. Ciała. Eksplozje. Dramaty



wtorek, 1 stycznia 2019

Sylwestern


Scyklu: Uśmiechaj się do Woli

Ostatni dzień roku na Fotonie Almamera, uczelni uśmiechu. Prócz skwerku, donicy, ozdobie dzielnicy.

W ogóle, to (oni) by mogli w końcu odrestaurować ten budynek, bo stoi i cierpliwie czeka, a wokół tam już takie piękne, wesołe czarne bloki przecież zaczęli krążyć ze wszech trzech stron. Tam się teraz toczy, rozpędza nowa pula. Teraz, zaraz, za chwilę Ronson rzuci ludziom ten wielki monument, spóźniony o miesiąc, co wbił się w poprzek we Wolską, jak gdyby nigdy nic nikt tak wbić się tam nie ośmielił. Nawet p. Biernacki, właściciel Woli przez stulecia. Teraz ptaki w korytarzach lecieć będą na pamięć, wracać kochać Warszawę wiosną i spadać o czarne szyby na ziemię, pac, pac, zderzać się będą z tą rzeczywistością już tuż przy metrze, teraz jeszcze niżej, jeszcze bliżej Centrum, gdzie lada ściana wyrosną piękne, ale, uzdolnione murale.

Więc czemu zostawiono Fotona na tak skrajny pohybel i zaniedbanie? Gdzie czułość i ekstaza? Gdzie fejslifting? Gdzie remont oraz skansen?



poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Wdniu


niedziela, 11 czerwca 2017

Niemce wracają


Niemcy wracają na Wolę z okazji zwycięskiego murala.
Na kamienicy Płocka 41 właśnie rozpoczęto szczytowanie profilu jednego
z nich. Podobno w finale ma się to skończyć Polakiem z orzełkiem, ale nie dajmy się zamydlić: niemieckie hełmy zasadniczo nosili Niemcy. My je tylko na chwilę pożyczyliśmy.

Właściwie nie wiadomo skąd się wzięła narodowa słabość do stahlhelmu. Przecież powstańcy nosili na głowach co popadnie. Oprócz niemieckich były też polskie hełmy, hełmy strażackie, ruskie, pruskie
i nijakie. Może to dlatego, że kultowy wisus i zabijaka ps."Małypowstaniec" ma taki hełm, a Muzeum Powstania sprzedaje je jako miły upominek? Może dlatego, że obecne hełmy natowskie są żywcem skopiowane z tych niemieckich, NATO jest fajne, wojna jest sexy i wszyscy w niej będziemy Niemcami?


Wolscy cywile, którym ponoć jest poświęcone malowidło na Płockiej, gdy
5 sierpnia szli na rzeź, nie mieli hełmów, nie gdybali o późniejszej ich legendzie, udrapowanej biało-czeroną tasiemką. Większość z nich nawet nie widziała na oczy powstańca. Poznany przez nas kiedyś st. strzelec "Jas[…]a", swój szlak bojowy na Woli skwitował krótko: "spieprzaliśmy jak zające".
Teraz za sprawą Dzielnicową (Centum Kultury plus Burmistrz, plus Młody Autor) gehenna na Woli będzie opisana pod gigantycznym profilem niemieckiego hełmu m-42. Zgrabne scenki z życia rzezi będą spod niego wykwitać niczym bąble tuberkulozy, jak trąd. Radiotelegrafista, sanitariuszki, pan Piecyk, pan z plecakiem, dzieci w paltocikach, dziewczynka z kwiatkiem i kilka trupów… Synteza niewyobrażalnego przypominać się będzie młodym za pomocą komiksową. Inaczej nie zapamiętają.


Płocka 41 jest jednym z dwóch budynków dokumentujących dawny przebieg Płockiej na odcinku Górczewska - Obozowa i które ocalały z rzezi (drugi stoi przy Zawiszy). Kilka numerów dalej, na Płockiej 46, żołnierze w stalowych hełmach wymordowali naszą redakcyjną rodzinę. Sproszkowali ich niewiadomogdzie; może naMoczydle, może "wUrsusie".

Teraz perspektywę Płockiej od południa będzie zamykał Niemiec.


Może gdyby chociaż ten orzełek był namalowany neonem..? gdyby świecił
i wydawał z siebie jakąś fontannę lub skwerek? Może gdyby, jak postulował dzisiejszej nocy anonimowy przechodzień, gdyby ten Niemiec był biało-czerwony?

W ogóle ostatnio włodarze, narodowi aktywiści i akwizytorzy bardzo polubili wzór niemieckiego hełmu. Na przykład akcja pocztowa "Bohateron" vel "Wyślij kartkę do powstańca" była oplakatowana wizerunkiem hełmu en face i niemal identycznym efektem jak w propagandowych plakatach III Rzeszy pana Hohlweina.


Kilka lat temu miało miejsce niesamowite wydarzenie, które przeszło niemal bezszelestnie. Pod pomnikiem rzezi Woli na Lesznie burmistrz miasteczka Westerland na niemieckiej wysypie Sylt przepraszała za czyny innego Niemca – jej poprzednika sprzed 50 lat – burmistrza Reinefartha. Było to oczyszczające. Prosiła o wybaczenie.


Na fali były wielkie plany. Miała zostać nawiązana współpraca między Wolą a Westerlandem. Przyjeżdżałaby niemiecka młodzież i uczyła historii na miejscu – w dzielnicy, którą zgładził Reinefarth.  Na Sylt przyjeżdżałaby młodzież z Polski. Spotkaliby się na płaszczyźnie znacznie istotniejszej niż staropolskie murale.
Ze strony niemieckiej był szczery entuzjazm i pozytywna energia.
Ze strony wolskiej kompletny brak zainteresowania. Poszedł jasny przekaz: Wola nigdy nie wybacza.


Tak że, malujcie dalej ściany szczytowe, rozdawajcie kotwice i bluzy z biało-cerwoną opaską, sądząc, że to jedyny sposób, by oswoić dzieci z rzezią.

Murale za Ural!

niedziela, 29 maja 2016

Ślizgawka stulecia


Laurka wspominkowa zwydarzeń 9 kwietnia 2016 (sprzed płota)

W setną rocznicę wchłonięcia Woli przez stolicę gen. Beselera odbyto bardzo ważną ślizgawkę wokół gazowni. Na taflę skweru Alojzego Pawełka przybyły tłumy. Motywem przewodnim rzucono potrzebę przywrócenia społeczeństwu architektury gazu. Zbiorniki, w których niegdyś płynął są od niemial ćwierćwiecza obracane prywatnymi rękami i nie można na nich usiąść. Atmosfera była odświętna. Wzniesiono stoiska i rozpalono hasła. Przybyła prasa, ekipa konserwatorska z Centrali oraz reprezentacja posiadacza. Głównym postulatem było naprawienie płota i uczynienie go ładniejszym. Domagano się też adekwacji ochrony, oświetlenia LED, puszczenia do środka masy ludzi i wyrzucenia śmieci.


Pomimo chłodnej aury udało się zainicjować konserwatora do kontroli
i zacieśnić związki na linii Właściciel Woli – społeczeństwo. Bohaterem przełamywania lodów był harcerz Andrzej przebrany w XIX-wieczny zbiornik gazu. Na koniec zapłonęły karcerkie pieśni, odśpiewano też mazurka i międzynarodówkę.





Na efekty nie trzeba było długo czekać i już kilka dni później WW sprzątnął
z terenu śmieci i krzaki. Ujarzmił też najbardziej aktywną dziurę w płocie.

Miesiąc później miała miejsce kontrola, która nie wiadomo, czy była, bo vice konserwator się nie poinformował. Pewne jest tylko na pewno, że w kontroli nie uczestniczyło społeczeństwo, bo kategorycznie odmówiono mu wejścia.
20 maja - i prawdopodobnie na kolejne ćwierćwiecze – stanął estetyzujący płot.

Właściciel "okrągłych piramid", "wolskiego koloseum", "ósmego cudu trzeciego świata" (etc.) ma jednak ściśle określone plany związane
z przyszłością posiadłości. Najbardziej aktualny plan nazywa się Muzeum Techniki.

__________________
Kwietniowe spotkanie w ramach ratowania gazu spowodował "Komitet Organizacyjny Społecznych Obchodów 100-lecia Woli" – ramię "Wolskiego Stowarzyszenia Mieszkańców" radnej Anety Skubidy – oraz "Stowarzyszenie Mieszkańców Kolonia Wawelberga" pp. Ewy i Andrzeja Chybowskich, przy współudziale dwóch milicjantów, licznej szarej rzeszy i drużyny harcerzy.
__________________________________

Na slajdach poniżej możemy w niektórych popatrzeć: w Anetę Skubidę, Andrzeja Chybowskiego, harcerzy, śmieszne pieski i konserwatorów. Pokaz zamyka indywidualnie p. zastępca Krasucki, wuala! >

Leszno 17ZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcie

 UWAGA!  Najświeższe informacje dla fanów są dostępne na fanpejdżu posesji 
pp. Biernackich.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Radom 2013


30 sierpnia 2009, okolice godz. 13:13. Podniebny szoł sprzed 4 lat nie pozwala o sobie zapomnieć. Wtedy po raz pierwszy nieodwołalne jest naprawdę straszne. 

Potem-później jeszcze pojawia się chmurna transmisja z drugiej strony. Piloci wracają do domu.


niedziela, 2 czerwca 2013

Postępująca laicyzacja


.. na przeszłotygodniowej pocztówce z Tonyhawka i Gumboli 3000.

piątek, 15 czerwca 2012

Fun welcomes fans

Dodatkowe europostrzeżenia z 12/13 czerwca chwycone okiem redakcyjnego rowera. Było byczo i morowo. Prócz helikoptera i kibitek na sygnale,
w którejś sekundzie słychać nawet strzały.




Nie ukrywamy, że plik jest big, jednak sam film — średni.


niedziela, 22 kwietnia 2012

Trwam z ondulacją


To tylko dżingiel spojrzenia we wczorajszy multipleks ujazdowski.
Było klawo i bardzo fotogenicznie, więc kiedyś wyświetlimy więcej slajdów.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Z urzędu


Na rozgrzewkę dla zmarzniętych petentów, urząd dzielnicy Wola wytoczył plenerowy teatr lalek. Spektakle będą rozpowiadać bajki i pomówienia
z życia urzędnikow wyższego szczebla oraz popularyzować dzieje kładki
z ul. Chłodnej. Hitem sezonu ma być dramat rekonstrukcyjny o wolskim wiatraku.

sobota, 31 grudnia 2011

Wczorajszy

Wczorajsze rozpoczęcie nowego roku nie przyciągnęło tłumów.
Na placu K., oprócz Ibisza, było kilka osób, głównie z Polsatu.




piątek, 30 grudnia 2011

Dicki rozsądek

Dyrektor dzikiej truppy p. Whintney, uległ medialnym kuksańcom, wziął na siebie odpowiedzialność za pesymizm ziemian, spowodowany klęską agrarną i amerykańskim występkiem konkurencji zbożowej, i błyskawicznie obniżył ceny wstępu występów.

Obecnie, ceny kształtują się następująco:


Od razu z radością donoszą o tej zmiane wszędobylskie usta GW:


Zaś anonsowany powyżej konkurs, będzie polegał na ustrzeleniu zwierzątka mieszającego w głowie dr-a Carvera. Haczyk polega na tym, iż zarówno doktor, jak i jego pupil, będą istnieli w ruchu szybkim. Jednak, dla ułatwienia zadania, trzej amatorzy będą mogli oddać jednorazowo 300 strzałów. Także szanse są wyrównane.

Dla widzów sceptycznie nastawionych do talentu arryjczyka, zwycięstwo amatorów, będzie przede wszystkiem pomszczeniem w/wym zaborczych urodzajów, które to tak boleśnie dotknęły nasz kraj pod zaborami.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Rekonstrukcja stanu

Chłodny reportaż z niedzielnej zabawy w wojnę.


Było ostro! — przed kościołem stała nyska w wyzywającej pozie i patrzyła
w bardzo agresywny sposób. Nie migotała i miała wyłączony hejnał. Niepokój potęgowała kserówka archiwalnego rozporządzenia Rady, po-
wieszona na latarni. Dla nie pamiętających grozy grudnia milusińskich, przewidziano kilka worków z piaskiem w prezencie pod choinkę.
Innych uciech nie stwierdzono,

W Warszawie na Woli się niestety nie zakochano.

wtorek, 25 października 2011

Płonąca żyrafa

Pułkowniku Pacaku! Larum grają!


                  A Ty nic nie chwytasz? nic nie dosiadasz?

Zwieźli Ci zimową porą rzeźbiątka na skwerek, potraktowali palnikiem
i kubłem zimnych pouliretanów. Betonem związali jak stado trzody pastewnej!
To już rok prawie, jak 68-sme biennale skoncentrowano na tym wolskim końcu świata, na redutowym półwyspie, gdzie tylko pies z kulawą nogą się wypróżnia, a dalej to już tylko strykowski węzeł, zachód i odwieczne Niemce...
To już rok, gdy Zarząd Oczyścił Miasto z żelaznych istnień w alei i z żyrafy górczewskiej. Przemalowując je w barwy Luftwaffe rzucił Ci na przedpole — to samo, którego tak mężnie broniłeś 39-ego września. Skoncentrowanie na strategicznym skwerku takiej ich liczby zaprzecza elementarnym zasadom taktyki obserwacyjnej i sztuki łagodzenia obyczajów!

Także: LARUM PROFANUM Pułkowniku Kuźmiński!
      & fiksum-dyrdum na dodatek!


Patrzyliśmy w nie zimą — świeżo po zsyłce, na wiosnę, gdy zazieleniła się biel, oraz intensywnym latem i nigdy nie wypatrzyliśmy im tego, co było istotą poprzedniości: współuczestnictwa w życiu miasta.
Oczywiście chwalebną inicjatywą było zakonserwowanie i przezbrojenie twórczości za 127 000 złp. (najniższą cenę w przetargu) przez Zakład Ślusarsko-Kowalski Stefan Wiśniewski, Wólka Kosowska,
no, ale zapotrzebowanie ZOM-a na przemeblowanki psują wszelkie chwalenie.
Tam nie dość, że psy kulawe, to nie można nawet zarejestrować rzeźb cyfrowo! bo albo wyskakują krzaki/drzewa, albo cerkiew. To bardzo dezorientuje ostrość i niedocenia stworzeń w metalu (bo ładnie to tylko rzucają się cieniem).

Dopiero jesienią w skwerek wprowadzono jakiś kontekst,
bo wzdłuż Wolskiej wykopano rów i rzeźby trochę odżyły
w kontekście ekshumacyjnym. Tam gdzie stoją — na nieparzystym odcinku Wolskiej od Ordona do Redutowej — nie ocalał ani jeden budynek. Numery od 129 do 147 zostały starte
z powierzchni ziemi;
BOS wypowiedziało się o nich następująco:
    

Teraz można podziwiać sztukę z perspektywy żabiej, martyrologicznej, spacerując metr poniżej poziomu gruntu i potykając się o szczątki zamordowanej ulicy. Najlepiej odnalazł się w tych okolicznościach, bananowy obecnie, Szmatłuch (zyskał na ekspresji) i — zawieszony melodyjnie nad przepaścią Dramatończyk.
Eksplozjusz oraz nie emitowane dotychczas w formie DIY — Zwingle, Emitent oraz Pułkownik Lawa — zachowały się trochę gorzej, bo wykop
je zignorował i kontekstują tylko z bajeczną autokefalicznością
cerkwi Klimaka.

Wolski symbol słodkiego pokolenia lat 70ych — ŻYRAFIA nie zestawia się z czymkolwiek,
bo zamalowana lotniczą farbą ma aktywną opcje stealth
i wyślizguje się z obiektywu.

Nie będziemy też lamentować zniknięcia Żyrafii sprzed Olimpii, dostatecznie buczała na to prasa i tysiące rozgniewanych użytkowników Woli. Za to z nadzieją trzymamy się rzuconego w styczniu słowa rzecznik Oczyszczania, pani Fryczyńskiej Iwony, iż stworzonko wróci na miejsce (i że zawrócona zostanie także jej żółć).
A ponieważ oczyszczające słowo jest zawsze na bakier z czasem, to, póki co, proponujemy, aby organizować przy nim wolskie specjalité, czyli pikniki i odpusty.
Np. piknik rekonstrukcyjny pod hasłem "płonąca żyrafa" bawiłby i edukował o sierpniu '44 na Woli.
Był już piknikowo-artystyczny projekt o tęsknocie za Żydem i spaleniem stodoły (otwierający nowe horyzonty piknikingu), była próba rekonstrukcji przygód podczas powstania w getcie, zaś rekonstrukcje katolickich Powstań
z roku na rok cieszą się coraz większa popularnością. Egzekucje są odtwarzane z coraz większym rozmachem i przy coraz wyższych budżetach. No a sam fakt przysmażenia żyjątka miałby bardzo profesjonalne, wzniosłe odniesienia do: (patrz: rycina powyżej) Salavadora, Hasiora
lub Kozyra.

Z kolei, imprezy dekonstrukcyjne mogłyby polegać na różnych metamorfozach żyrafy wg. sprawdzonej (zagranicznej!) metody przebieranek brukselskiego Manneken Pisa lub niedawnego szalikowca świebodzińskiego. Odnośników do półświatka sztuki również byłoby mnóstwo — od przeobrażeń w stylu Nikidesąfal, zapakowań Christo po szydełkującą panią Oleksiak Agatę oraz wielobarwną rogaciznę na ulicach Warszawy sprzed kilku lat włącznie (i właśnie do tego nawiązuje wizualizacja obok).
Naturalnie, nie zabrakłoby też lokalnej oprawy marczedajzingowej: modelików istot z 68-go biennale do samodzielnego składania, papierowych wiatraków napędzanych siłą płuc (ach te wolskie wiatraki.. opowiemy o nich niebawem) lub koszulek z chwytliwym logotypem ogrodu Ohma (Ω).

A gdyby tak przeskoczyć z tą wizją na przeciwną stronę Wolskiej i rozciągnąć rekonstrukcyjny geszeft na jej parzyste oblicze, i naprzeć buldożerem
w cerkiew?
Piknik, rozciągnąłby się wtedy rekonstrukcją zburzenia soboru św. Aleksandra Newskiego w 1924 roku, a zarazem manifestował poglądy na tematykę rosyjską i przemyślenia stołecznej pani "wciąż główny konserwant zabytków" o wyburzaniu przeszłości (tzw. zagapień; najświeższa gapa odbyła się kilka dni temu i dotyczyła również znienawidzonego, koszmarnego caratu — czyli koszarów Lejbgwardii w Łazienkach).

_________________________
DUJUWANTUNOŁMOR?
— O Żyrafie mówiła GW x2: Przenieśli wolską żyrafę + Debata o żyrafie.
— TVN pytało Co się stało z żyrafą z Górczewskiej?
— Zaś SE triumfalnie obwieszczał Wielki powrót stalowej żyrafy.
_________________________
— Tutaj są cenne ikonograficznie (bo b. szczegółowe) prospekty emisyjne przetargów na sajcie ZOMowców: konserwacja 2010 i poprzednia — 2009.
— A tutaj ogłoszenie zwycięzcy ślusarsko-kowalskiego.