Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Getto potem


wtorek, 14 kwietnia 2020

Smuga cienia muranowska, czarna


Rzadkie zjawisko cienia smugi zdjęte przez plamę aparatu o 16.00 w Muranów, przedwczoraj. Rzadkie, bo widziane od święta i już w kryzysie latania (z zatrzaśniętym niebem). Tym bardziej, dziś przylatuje na Okęcie najbardziej boisko piłkarskie świata – Antonow An-225 Mrija – z misją masek i kombinezonów, ale nie można patrzeć, bo to zaraźliwe. Trzeba wybrać: albo sport, albo zdrowie.

Do teraz już aż dwa razy przypadkowo widzieliśmy ciut mniejsze boiska – An-124 Rusłan – raz na zagranicy, raz na wsi i wrażenie z patrzenia jest spore.


czwartek, 4 października 2018

Drewniane chmury nad Waliców


Waliców 14 przechodzi obecnie rewitalizację. Kamienica słynie m. in.
z tegorocznego wpisania do rejestru zabytków oraz ze poety Władysława Szlengela.
Oprócz tego posiada najwęższe podwórko studnię na Woli — węższe od najwęższego poety Kereta, który podwórka nie posiada w ogóle, pomimo, że jest z Żelaznej.


wtorek, 31 lipca 2018

Najwyższa plaża


Dotychczas najwyższa stołeczna plaża znajduje się na Odolanach przy ulicy Ordona, na stromym, ruchliwym grzbiecie wydmy im. Ordona. Ogromny piaskotwór zjawił się tam w zeszłym roku na cześć przywrócenia Ordonowi dobrego imienia Julian.



Miejsce ma dobre perspektywy i ładne widoki. Panorama skajlajna jest nawet lepsza niż ta, którą można się nadziwić z dachu Fotona. Dobrze się stamtąd również obserwuje full zaćmienia księżyców, puste osiedla, złomowiska i cementownie, pociągi, autobusy, samoloty, mikrosprawy oraz chaszcze pełne rożnych ludzi.


Miejmy nadzieję, że wydma nigdzie się nie ruszy, będzie obecna także w sezonie zimowym, a najlepiej jak zostanie tu forever na zawsze. To świetna alternatywa jak się akurat nie ma nic prócz koca i dobre miejsce by na górze sytuować figurę, krzyż lub aby napis Holywood Odoolany.


piątek, 6 lipca 2018

Chmurno


26 czerwca, ogromna, płaskodenna, zachodnia, nagłego smutku kutwica. Hen daleko, nad Ursusem, Pruszkowem lub czarnemi Błoniami. Jeden z pierwszych dni, gdy po 3 miesiącach błękitu zanikła na chwilę bezchmurna żarówka. Chmurę przyniósł niżny prąd Artura, a na imię ma ta chmura Barbara. That's all. Stej tjun!

niedziela, 1 kwietnia 2018

Blu mun


/ 31 marca / 
Moczydło. Zamek książąt wolskich. Blue moon. Alleluna!

poniedziałek, 5 lutego 2018

Niewidzialny drapacz kur


Już 6 lat trwa niewidoczna biurowa budowa handlowo-usługowa kardynała na rogu Emilii Plater*/Nowogrodzka, Centrum, Kuria Warszawska.
Wieżowiec ma powłokę dwóch sklejonych tower w międzynarodowym stylu neokatolickim. Jego nazwa Rzym się nazywa, czyli Roma Tower. Kąśliwi ateiści używają nazwy Nietzsche Tower.
Na 170 metrach wzwyż oraz napowierzchni czterdziestu jeden kondygnacji uda się wcisnąć 5,5 hektara sal, co daje, żeby przybliżyć, nie skłamać, szaleństwo rozmiarów sirkabaut 7,7 boisk piłkarskich europejskiego pen spejsa.

Ponieważ budowy, których nie widać są trudne do uchwycenia, stąd tylko dwa slajdy, zdjęte brudnym oknem pociągu średnicowego, z wykopu, tunelu, o brzasku, poranku, gdy w najpierwszych promieniach zielonkawego słońca zdarzają się olśnienia, gdy zaczyna budować dzień, a wszystko na nowo pchać w górę tym samym torem. Hajda, vłala!



____________
*) Emilii Plater, zatrudnionej u braci Henneberg na Wolskiej, a często mylonej z imieniem Róży Luksemburg (robiącej żarówki na Karolkowej).

czwartek, 2 listopada 2017

Prawobrzeskie nieba




To było w jakiś koło 17 paźdźernika w prawym brzegu, na Brzeskiej, obok Szmulek i godziny nr 16.00. Poszliśmy zbierać cegły na kolację, gdy akurat nagle nad głową coś przemknęło, fuknęło zaszmulało, takim pół tsz-sz i w pół pff-pff, a ptaki to się od razu zerwały, bo gołębie, więc spojrzeliśmy odruchem od dołu w górę, w kierunku konkretnie prostopadłym nad głową
i podążyliśmy okiem tam ku górze, na dwójkową trajektorią wylatujące zaskakujące kapitalnie aparaty – takie znakomite baloooony. Oniemialiśmy w słup, aż cegła jedna fajna nam upada się z ręki i pęka, a obok na przełaj ścieżką idą chłopaki tyłem i krzyczymy im wesoło: – Widzicie bałony?!
– no, a oni na to: – Widzimy, bo przedtem szliśmy z przodu!




Bałony lekko potem odleciały powietrzem na wschód i było to absolutnie niezwykłe tak je odprowadzać wzrokiem. Było bezpośrednio piękne.
Cała ta sekwencja to była w ogóle takim wspaniałym kamera-okiem, że aż morda w kubeł zdradziecka gęsiaskórka, i że aż nawet była na pewno jedną
z największych kamer w wzroku w historii redakcji! Niemalże prawie jak wtedy, gdy płynnie filmowaliśmy żebropławy w trakcie cegielni albo
w masterszocie rzeź Woli lub cyganów!

Potem – już w transsmisjach – okazało się, że balonów były trzy lub więcej
i oni kręcili stamtąd pomiary i światłowody, i #chwałaimzato, #więcejbalonów, #więcejsterowców, #więcejgazu, #więcejuniesień!




[kombinacja norweska]
Słońce poleciało na wschód, i było dość niezwykłe, aby ich zobaczyć. To było piękne. Cała sekwencja jest ogólnie dobry wnioskodawca, który wkradł się do szaleństwa, aby znaleźć podstępnych sztuczek, a nawet zanim było bezpieczne. Największa kamera w historii edytorskiej! Prawie jakbyśmy kręcili zespoły równomiernie pod murem w zabójstwie morderstwa Woli lub Cyganki!
Potem okazało się, że balony miały trzy lub więcej transferów, a stamtąd kręcili pomiary i błonnika.

Solnedgangene fløy østover og det var helt uvanlig å se dem. Det største kameraet i sikte i redaksjonell historie!

– Vi ser, fordi før vi gikk foran!

wtorek, 30 maja 2017

Wola tonie

scyklu: dachowanie

  W przeddzień Wola trwoży dal. Hen, w moskiewskie wichury.

  W tendzień wyczekuje hordy wschodu i masowych wyburzeń.

  Celebruje fridom kruchego jutra. Sielankuje.
  Bez wzburzonych superkomórek i dodatkowo trąby.

  Baczy znaka.
  Wypatruje.

  Kornie kłania modły w Sali Krzeseł.

Cała nadzieja w dzisiejszej informacji odbicia z rąk jedenastu przez siły afgańskie specjalnie wyszkolone przez polskie jednostki specjalne. Cała nadzieja. No i w snajperskich bohaterach zbazy Ghazni – płk. Vaderze i kpr. Ciachu. (Nie zapominajmy też o bezimiennych przodownikach budowy warszawskiego metra: operatorach odblasków, koparek i kasków).


Jednak sceptyków nic nie przekona. Nie. Noł, noł, noł.
Śród kłaczków wiosennej topoli, ziemi zatrutej Fotonem i trującego awiacją nieba, Wola tonie. Systematycznie osuwa się.
Dobrze, że jeszcze są dachy. Żemożna zbiec w dacha.
Nasze dachy, wasze strachy (jak to mówią). Stejtjun in june!



__________
Następna audycja będzie bardziej o czymś innym.

poniedziałek, 28 listopada 2016

Mieszańcy Płockiej patrzą listopadowe schyłki

W E-kierunku wschodnim – opozycyjnym promieniom spadania >




A także odważnie W-stronę zachodnią – na wprost >





Obserwujmy słońca, nim odlecą i wystygną w zimnego karła!
Let'słocz!

niedziela, 25 sierpnia 2013

Radom 2013


30 sierpnia 2009, okolice godz. 13:13. Podniebny szoł sprzed 4 lat nie pozwala o sobie zapomnieć. Wtedy po raz pierwszy nieodwołalne jest naprawdę straszne. 

Potem-później jeszcze pojawia się chmurna transmisja z drugiej strony. Piloci wracają do domu.