Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płocka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płocka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 listopada 2020

Miałeś chamie Wolskiej róg.


Płocka róg Wolskiej. Punkt reklamy jednodniowej.

— Halinaaaa, dzwoń na milicję! Gawronkiewicz to chuj!

niedziela, 19 kwietnia 2020

Chleby o niskim IQ


Dzisiaj pozycje od numeru 54 po nr 45. Za tydzień ścisła czołówka oraz sprawdzony przepis na samodzielne obniżenie IQ.  Stej tjun!

niedziela, 8 marca 2020

Zniknęła jezdnia ul. Górczewskiej



Transparenty z komunikatem o zniknięciu leżą dramatycznie porozrzucane na różnych odcinkach Górczewskiej.


Z zamieszania natychmiast skorzystały tabory wiosennych Cyganów oraz cyrkowcy z Intersalta, już niemal od 30 lat pozbawieni możliwości robienia fikołków i tresury pudla (zazwyczaj robili to na Wolskiej lub na Towarowej).


Obozowisko zaparkowało w okolicy ul. Syreny i jak się poprosi, to chętnie powróży i pokaże sztuczkę. Cyganie chodzą w białych kaskach, tak że dość łatwo na jakiegoś trafić. Cyrkowców lepiej o nic nie prosić, bo zamienią nas w tresowanego szczura lub w małpkę cytrynówki. Zrobili się nerwowi od fiaska czasu Intersalto.




Intencyą drogowców było wskrzeszenie dawnej, proekologicznej, drogi na Górce, jednak teraz, bez jezdni, może być trudniej. No dobrze, rzekłby ktoś, ale droga już jest i drogowcy się przy niej bardzo, ale to bardzo namęczyli. Spokojnie więc można by ją zostawić jako droga piechotna lub rowerowa (lub "techniczna", jak to się teraz zwykło wołać). A wtedy już tylko pozostaje mały kroczek – dostosowanie do wyzwań które niesie ze sobą epoka metra – przerobienie pobliskiej Kolonii Wawelberga na wielopoziomowy parking. Kierowcy dalszą drogę do sądu na Kocjana, czy Górce, przemierzaliby pożytecznym, zdrowym pieszo (kardio + masa).



JEDNAK JEŚLI KTOŚ ODNAJDZIE JEZDNIĘ, niech z łaski swojej, vær så snill, odniesie ją do najbliższego punktu skupu lub na Olimpię.

sobota, 7 marca 2020

Płocka róg Górczewskiej po 1945 r. (zimą)


Zdjęcia ze spalonego dysku odnalezione w przyszłości, zakonspirowane na wypadek bezludnej wsypy, czyli na wtedy, gdy wszyscy odejdą metrem za Wisłę. Pokazują, że czas wykańczać, co jeszcze niewykończone, zalewać to, co wciąż niezalane. Mówią, że z betonem się nie walczy.

zombiak

piła
młot
młotek

Nowe tureckie gatunki. Głównie larwy grzybów i grzyby.

beton, że żaden tlen i żaden mysz się nie przeciśnie

zombiak
horda pod Sokołowem

środa, 4 marca 2020

Matryks się chmurzy, gniewnieje, robi marsową murawę


Onegdaj, w ostatnich promieniach schodzącej Płockiej, Matrix znowu dał się o sobie we znaki. Wyskoczył, przekrzywił koda i pochłonął niebo.
O tramwajowych przepowiedniach w ogóle można było zapomnieć, bo przejął kontrolę nad całością i wszystkie cyfry pouciekały. Zgasił nawet czas w tym małym telewizorku u góry i aż do zmroku z pudła dobiegały rozpaczliwe krzyki chcących się wydostać cumulusów oraz likwidowanej sieci wolskich autobusów.

No bo jak można było wymazać 155?!
Sto pięćdziesiąt pięć,
czyli najbardziej wolski autobus w historii?!

155, jeżdżący nieprzerwanie od 1962 roku, czyli 155 lat!!! Jeżdżący z dołu do góry, odważnie, spod Legiuni, potem Grzybowską i dalej, w kierunku zachodzących słońc, aż na wieś Strąkową?

A co z 520?!
Już chyba dostatecznie upokorzoną
odebraniem dumnego imienia Jotki
i degradacją z wyfiokowanego Żoliborza
w mroczne ulice wolskiego rewiru..

Teraz, kiedy już wszyscy się przyzwyczaili i uznali 520 za swojaka, a ona też już dawno zapomniała o perfumerii i polubiła szambo na ul. Znanej, właśnie teraz trzeba ją upokorzyć po raz drugi i zesłać do zatrutego spalinami z metra i urzędów Centrum?..
Czy w tym w kółko uśmiechniętym ZTM, rybim ogonem czesnym, nie umieją w ogóle liczyć?! Nie umieją warszawić ludzi?! Własnych pasażerów? Aż tak ich zachłysnęło to metro i wzrost cen za wywóz śmieci?


Jak powiedziała w tramwaju jedna zasłyszana starsza pani drugiej zasłyszanej pani: — Nieeeeeenawidzę metra.

Cała Wola będzie teraz chodzić na piechotę. Tłumy na chodnikach! Będzie jak na przedwojennych filmach o Paryżach północy. Może nawet zrewitalizowana Chłodna się wreszcie zaludni. A śmieci zawsze można nie wyrzucać i trzymać w domu. Wtedy będzie za darmo.

wtorek, 19 czerwca 2018

Rojenia


Kaski, odblaski, złote koparki, laserowe miarki, kierowcy, bobcatowcy, hakowi, suwnicowi,
o-chro-na;
kto się nie schowa, ten
sko-na.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Trzynastego. Płocka. Safe.


Płocka 39. 13 stycznia. Ta co wynajmowała spadła z piątego, uderzyła
w samochód, jaki? ten francuski, no i leży teraz na chodniku, za parawanem, przygotowana do podjęcia czynności. Równocześnie trwają już z trupem na górze – ze św. pamięci właścicielem lokalu. Pili razem, może o czynsz się pokłócili, wiadomo jak jest. W ogóle młody co tu wynajął, ten z tą co spadła, on był raczej grzeczny i jak mu się raz zwróciło uwagę, że źle śmieci, to on od razu przeprosił i więcej nie stawiał. No, ale pewnie zabił, skoro jest żywy. Niedługo tam mieszkali, jakieś 2 miesiące niecałe. A jak leciała to hałas, raz, gdy uderzyła i połamała parapet piętro niżej, a po chwili drugi, już na dole, gdy spadła na samochód i zaraz osunęła na chodnik. Ktoś wzywał pomocy. Ukrainka z renault jest w szoku, nie może uwierzyć, no i że nie ma ubezpieczenia, w ogóle samochód nie jej.


To już czwarte morderstwo w tym bloku, a budynek niby bezpieczny, bo były milicyjny. Na samym początku też kogoś wyrzucali z piątego piętra, potem zabójstwa, więc jak to tak do jasnej cholery?! Tu już dawno nie ma patologii, tylko są wspólnoty mieszkańców. A jak zrobią metro, to morderstwa się nasilą, chociaż przedtem i tak się te stare bloki same rozpadną; kto sprytny teraz sprzedaje, że niby cena w górę, bo przy metrze, tuż przy wentylatorni. Potem wstrząsy, wagoniki co kilka minut, łomot jak na pierwszej linii, na Żoliborzu, no i wszystko się zawali, jak na Pradze. Ulica wąska, do tych czasów najwęższa w jakiej metro zmienia Warszawę. Ten obok, Płocka 35, przedwojenny, porozszywali klamrami i tylko to utrzymuje ten dom w całości, a tarcza jeszcze od Księcia Janusza spodem nie ruszyła. No i doszedł ten malowany w niemieckim hełmie na Płockiej 41. Od niego zaczęły się pożary, ofiary, umieranie bezdomnych po śmietnikach, blokowanie remontów, przeznaczanie do rozbiórki, zdejmowanie tablic, likwidacja pomników, skwerki, siłownie, odzyskiwanie kamienic, całe to zło.

Dużo prasy kręciło było. Nagłówki, migawki, ustalało się przyjaźnie, czy się nie ma zdjęć nieboszczki za parawanem, a jak się ma, to czy się ich nie przekaże "do gazety".

Wczoraj poinformowano, że w powietrzu 5 promili i prokurator już zarzuca.





wtorek, 13 czerwca 2017

Spocztówką śród hełmu


W dniach ostatnich apoteoza niemieckiego hełmu poczęła nabierać rozpędzonych fioletów.
Wykonawcy wałkowali sceny rzezi w fioletowym kamuflażu. Wyprofilowali nakarczek i cyzelowali rancik. Od entuzjazmu widzów odgrodzili się metallowym płotem.
Nareszcie stahlhelmowa całość zaczęła się konsekwentnie współgrywać
z galerią stielhandgranate 43, granatów trzonkowych, strzegących dachu Płockiej 41. Brawo!


Publiczność w dole rzęsiście komentuje i popada w ckliwe zadumy. Wyczekuje hełmowi montażu orzełka. Spłoszone widokiem Niemca samochody zaliczają pierwsze stłuczki.


Życie na Woli po powrocie Niemca toczy się swoim stałym, stale obojętnym rytmem: Metro rozgrzebuje ziemię i wycina drzewa, kolej wycina drzewa
i rozgrzebuje tory, entuzjaści fotografii analogowej rozkręcają po kawałku biurowiec Fotonu, a osiedle Ronsona wciąż truje. Stejtjune!


niedziela, 11 czerwca 2017

Niemce wracają


Niemcy wracają na Wolę z okazji zwycięskiego murala.
Na kamienicy Płocka 41 właśnie rozpoczęto szczytowanie profilu jednego
z nich. Podobno w finale ma się to skończyć Polakiem z orzełkiem, ale nie dajmy się zamydlić: niemieckie hełmy zasadniczo nosili Niemcy. My je tylko na chwilę pożyczyliśmy.

Właściwie nie wiadomo skąd się wzięła narodowa słabość do stahlhelmu. Przecież powstańcy nosili na głowach co popadnie. Oprócz niemieckich były też polskie hełmy, hełmy strażackie, ruskie, pruskie
i nijakie. Może to dlatego, że kultowy wisus i zabijaka ps."Małypowstaniec" ma taki hełm, a Muzeum Powstania sprzedaje je jako miły upominek? Może dlatego, że obecne hełmy natowskie są żywcem skopiowane z tych niemieckich, NATO jest fajne, wojna jest sexy i wszyscy w niej będziemy Niemcami?


Wolscy cywile, którym ponoć jest poświęcone malowidło na Płockiej, gdy
5 sierpnia szli na rzeź, nie mieli hełmów, nie gdybali o późniejszej ich legendzie, udrapowanej biało-czeroną tasiemką. Większość z nich nawet nie widziała na oczy powstańca. Poznany przez nas kiedyś st. strzelec "Jas[…]a", swój szlak bojowy na Woli skwitował krótko: "spieprzaliśmy jak zające".
Teraz za sprawą Dzielnicową (Centum Kultury plus Burmistrz, plus Młody Autor) gehenna na Woli będzie opisana pod gigantycznym profilem niemieckiego hełmu m-42. Zgrabne scenki z życia rzezi będą spod niego wykwitać niczym bąble tuberkulozy, jak trąd. Radiotelegrafista, sanitariuszki, pan Piecyk, pan z plecakiem, dzieci w paltocikach, dziewczynka z kwiatkiem i kilka trupów… Synteza niewyobrażalnego przypominać się będzie młodym za pomocą komiksową. Inaczej nie zapamiętają.


Płocka 41 jest jednym z dwóch budynków dokumentujących dawny przebieg Płockiej na odcinku Górczewska - Obozowa i które ocalały z rzezi (drugi stoi przy Zawiszy). Kilka numerów dalej, na Płockiej 46, żołnierze w stalowych hełmach wymordowali naszą redakcyjną rodzinę. Sproszkowali ich niewiadomogdzie; może naMoczydle, może "wUrsusie".

Teraz perspektywę Płockiej od południa będzie zamykał Niemiec.


Może gdyby chociaż ten orzełek był namalowany neonem..? gdyby świecił
i wydawał z siebie jakąś fontannę lub skwerek? Może gdyby, jak postulował dzisiejszej nocy anonimowy przechodzień, gdyby ten Niemiec był biało-czerwony?

W ogóle ostatnio włodarze, narodowi aktywiści i akwizytorzy bardzo polubili wzór niemieckiego hełmu. Na przykład akcja pocztowa "Bohateron" vel "Wyślij kartkę do powstańca" była oplakatowana wizerunkiem hełmu en face i niemal identycznym efektem jak w propagandowych plakatach III Rzeszy pana Hohlweina.


Kilka lat temu miało miejsce niesamowite wydarzenie, które przeszło niemal bezszelestnie. Pod pomnikiem rzezi Woli na Lesznie burmistrz miasteczka Westerland na niemieckiej wysypie Sylt przepraszała za czyny innego Niemca – jej poprzednika sprzed 50 lat – burmistrza Reinefartha. Było to oczyszczające. Prosiła o wybaczenie.


Na fali były wielkie plany. Miała zostać nawiązana współpraca między Wolą a Westerlandem. Przyjeżdżałaby niemiecka młodzież i uczyła historii na miejscu – w dzielnicy, którą zgładził Reinefarth.  Na Sylt przyjeżdżałaby młodzież z Polski. Spotkaliby się na płaszczyźnie znacznie istotniejszej niż staropolskie murale.
Ze strony niemieckiej był szczery entuzjazm i pozytywna energia.
Ze strony wolskiej kompletny brak zainteresowania. Poszedł jasny przekaz: Wola nigdy nie wybacza.


Tak że, malujcie dalej ściany szczytowe, rozdawajcie kotwice i bluzy z biało-cerwoną opaską, sądząc, że to jedyny sposób, by oswoić dzieci z rzezią.

Murale za Ural!

czwartek, 4 maja 2017

Na miastotwórczym szlaku

[róg Wolska/Płocka]

Metro zmienia Wolę. Zakochaj się!
Jest krejzi.

piątek, 9 września 2016

Pierwsza ofiara metra


Dzisiej, w piątek, 9 września nastąpi ostatni dzień Lanczbara Płocka 14. Dostał nakaz zniknięcia, by po 100 latach Wola mogła dojść w metropolię metrem ciągniętym. I to akurat w podziemiach Płockiej! ulicy zabudowanej mieszanką sypiących się domów z l. '30, '50 i kilkoma blokami z l. '70!
Nie ma w dotychczasowej stolicy tak zapuszczonej ulicy, pod którą sprowadzono by metro. Również tak wąskiej – szczególnie na odcinku Wolska-Górczewska. Tutaj już przejazd zwykłego małolitrażowego auta wyzwala drgania, od których odpadają balkony i tynk!



Odcinek Kasprzaka-Wolska jest trochę szerszy, bo to dawne rozlewisko Sadurki. Dzikie, bagienne baseny, wyregulowane przez Lindleya, a dopiero po wojnie ucywilizowane i przeniesione na Moczydło. Mimo to, cały czas wzdłuż Wolskiej osiadają bloki (z najbardziej znanym: Wolska 69). Jeśli Turcy zaczną drążyć od Kasprzaka, będą mieli Potop jak pod Wiedniem.

Dlaczego nie wybrano wariantu metra przez bezludne tereny Karolkowej, remizy tramwajowej i okolic ul. Młynarskiej? Żeby deweloperzy mogli się tam w międzyczasie wybudować cichymi osiedlami, którym żadne metro tynków nie pęka i nie zrzuca obrazków ze ścian?! Jak Ronson, który zatruł pół dzielnicy, ze względu na dystans problem go bezpośrednio nie dotyczy,
a już się reklamuje na płocie "Osiedle przy M"?!



Wracając do ofiary z lanczbara: ... Metropolis nie ma jeszcze wszystkich pozwoleń, coś tam mu się nie dopina, targują się przetargi, protestują mieszkańcy ul. Płockiej (przeciwni metru), wbijanie łopat może nastąpić za kilka lat (oby w ogóle), ale bar musi zniknąć TERAZ. Jako pierwszy.


Właściciele wystosowali wszystkie możliwe ścieżki do dzielnicowego urzędu (że trochę dłużej, że są tutaj od 1991 roku, że budowa się nie rozpoczęła), ale urząd odpowiadał za każdym razem niedasiem i paragrafami: "Tutaj zaraz będzie plac budowy. Bo budowy plac tu będzie."



Wielka szkoda czyni się na Płockiej 14. Knajpa "Lunch bar/ Pizzeria/ Królewskie/ Coca-cola" jest jedynym miejscem w ogromnym promieniu, gdzie można pójść iść i siedzieć normalnie. Można tam konsumować domowe, pyszne żarcie i płyny oraz patrzeć w telewizor (są dwa). Ma zdrową atmosferę, perfekcyjne uwarzoną między brakiem zadęcia a blaskiem szarości. Z rozkosznym poczuciem bezpieczeństwa, porównywalnym tylko
z dawnym wagonem WARS-u lub "Kojotem" na pl. Wilsona. Bez żadnej hipsterki, w każdym razie (ta zaczyna się tutaj systematycznie wdzierać
z kierunku Karolkowej i Skierniewickiej).

Trzy lata temu lokal przeszedł gruntownie kulturalny remont. Do tej pory był nienarzucającym się pawilonem z blachy falistej w stylu blaszanego funkcjonalizmu wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Jednak dodanie szczypty styropianu na fasadzie wprowadziło lokal w dumny warszawski wiek XXI.


Niedawno oderwał się stamtąd segment handlowy "Ana", robiący w branży pończoszniczej. Chwilę wcześniej, boczny segment warzywniczy. Pod osłoną jednego z ostatnich łikendów irytujący wandal pt. "Zefir" obsmarował knajpce odnowioną ścianę szczytową (to nie tylko wolska plaga; "Zefiry" są już wszędzie, nawet w Pruszkowie).


Jak już piliśmy na wstępie — dziś dzień ostatni. Będzie pożegnanie jakiego Wola długo nie zapomni. Będą hulanki i darmowe piwo. Tak jak kiedyś.


Lub nie.