Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rewers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rewers. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 kwietnia 2020

Lody Halbera


Porcja lodów ze słynnej lodziarni Szulima Halbera w Markach.

Zakład powstał w 1884 r. i kontynuował rodzinną tradycję wypalania lodów, zapoczątkowaną przez Arona Halbera na ulicy Dzikiej w słodkich latach 60. XIX wieku, następnie kontynuowaną przez Jankiela, Altera, Nutę oraz Hersza, a w następnym pokoleniu przez Dawida & Dawida Halberów. Podobne miejsca działały na warszawskiej Woli, Szczęśliwicach i Ochocie, czy tuż obok Marek – w Pustelniku.

Widoczne powyżej lody są też interesujące dlatego, że tylko nielicznym wyrobom tego typu udaje się dotrwać do naszych czasów. Tym się akurat udało, bo stale trzymały dystans i temperaturę ucieczki; ostrożnie omijały pazerność, konsumpcję, kredyty we frankach i niemieckie patrole. Zostały schwytane na Białołęce lub Żeraniu.

czwartek, 23 maja 2013

Okoliczne ZOMO


Krótka przerywnia od Prądzyńskiego w teren pokrewny, równie schyłkowy, ostro rogaty. Niedawno pod adresem Ostroroga 10 zainstalowało się ZOMO. Nie jest to specjalnie jakaś sensacja, bo niedaleko — na Żytniej — wciąż trwa w chlubie komenda MO.
Obywatelskie zmotoryzowanie działa obecnie pod przykrywką firmy ZOOM, robiącej w branży meblarsko-gadżeciarskiej. Dekonspiruje ich tylko niedbale otwarta brama.

czwartek, 5 stycznia 2012

Combat Sixteen


Złożony rebus na wolskim brzegu JP2.

Oprócz lokalnej dumy, odczuliśmy dzięki niemu wiedzę o trzech strzałkach.
Nie wiedzieliśmy bowiem, że to znak antyfaszystowskich bojówkarzy
z niemieckiego "Eiserne Front".
I zupełnie nas to nie zdziwiło, że akurat Niemce tak strzałkują, bo wiadomo, że antyfaszyzm wyssali z mlekem matki. W dodatku "Żelazny front" działał
w latach 30-ych, gdy w Rajchu aż kipiało się od antynarodowych socjalistów.

Teraz symbol przejęła Antifa i maluje po ścianach w alei papieża Polaka.


Przy okazji mamy dla trójmasztowców małą wskazówkę: skoro kserujecie już niemal wszystko z tych, których nie lubicie, powinniście przejąć też przekaz numerologiczny, te wszystkie ahy 18 i hahy 88. Antyfaszystowskie afy 16 byłaby w sam raz.

C16

wtorek, 3 stycznia 2012

Chłodne sny

Na zakończenie mini-patrolu noworocznego — wizyta na Chłodnej (na jej niewitalnej części), gdzie zobserwujemy lokalnie mieszkańca, odsypiajacego trudy sylwestrowej nocy. Wuala!


Mieszkaniec jest miłośnikiem Floty Federacji >

Warte odnotowania są także oniryczne freski
towarzyszace jego pełnomorskim marzeniom.


piątek, 23 grudnia 2011

Magda, czyli "Stefan"


To już zdecydowanie niestritart, lecz wspomnienie pośmiertne. Na ulicy Kolejowej, zaskakuje do zadumy nad szybkim, krótkim życiem motocyklisty.
Magda "Stefan" Kos, zginęła 7 czerwca
i zapewne powyższe memento pojawiło się w pierwszą półrocznicę wypadku.

Z tego, co można się dowiedzieć w sieci, była bardzo przystojną, fajną i twar-
dą babką (stąd pewnie jej ksywa). Niestety, spotkała się czołowo z Oktawią, której kierowca zrobił o jeden manewr za dużo.
Nie wiemy, jak żegna się motocyklistów, w każdym razie Magdzie życzymy dobrej zabawy. Czas nie istnieje, więc do trwania nie należy się zbytnio przywiązywać. A dalej, to może być tylko lepiej.



Zmieniamy klimat i odjeżdżamy kawałek dalej — na Tunelową,
albowiem...
  Z CAŁĄ PEWNOSCIĄ WIESZ, ŻE  
...że istnieje tam knajpa dla motocylistów pt. "Dwa kółka", która przyozdobiła się ostatnio branżowym, zdobnym muralem i że można w niej spotkać dużo ludzi w skórzanych kurtkach, oraz sobie popatrzeć w ich hałaśliwe motory. Z pewnością, wiesz również,
że najmocniejszym akcentem miejsca, jest prześliczna barmanka bez zęba na przednim pokładzie.
Zaś finałową wiedzą, którą z pewnością posiadasz, jest to, że moto-
cykle są co prawda ładne, ale zbyt niebezpieczne w swej bezbron-
ności. Powolnym rowerem, zawsze się jakoś umknie, nawet przed najszybszym niebezpieczeństwem, zaś motorem — nie bardzo.
 

wtorek, 15 listopada 2011

Ryż łagodzi obyczaje

Przedwczoraj wywołaliśmy największego, ale mocno przemyślnego, demona piosenki — Boyd Rice'a (aka NON), to pociągniemy go dalej, prezentując dwa spojrzenia na wojnę totalną.
Liczymy również tutaj szansę na pogodzenie dwóch wizji maszerującej lewa\prawa niepodległości.



Uzupełnieniem powyższej symboliki jest kolekcjonerski gadżet NONa, znaleziony niedawno w ziemi wolskiej.

__________________

czwartek, 10 listopada 2011

Come to War

Akurat ledwo co natknęliśmy się na multimedialny afisz promujący antyświętowiczów na stronie GW.
W dobie paranoizacji poczciwego Święta Niepodległości, znana i lubiana zabawa ze słówkiem "łor", osiągnięła tutaj maksimum swoich możliwości.


poniedziałek, 7 listopada 2011

Lotem

Wersja kolekcjonerska reklamy Lotu — z błędem, bo wykonana w półbeczce
i bez podwozia.
(via Tyg. Ilustrowany 1938)



Dla porządku, jej wersja prawidłowa:

                         
W takim też wariancie (lewostronnym) samolocik lotu lata do dziś. Trochę się czepiając, to ten kierunek pasuje bardziej do hasła "wracaj lotem".

środa, 19 października 2011

Super > odsłona druga


Kontynuacja zaonegdajszego supera: to samo miejsce parę dni później,
ten sam przystanek, ta sama witryna; jeszcze bardziej zielono, jeszcze więcej informacji (przy bardzo wysokim stężeniu alienacji).
Dalszy ciąg kampanii precyzuje pojęcie "super Poland", jednocześnie wprowadzając widza w problemy przeciętnego, szaro-zielonego przybysza
z Irlandii. Te zagadnienia są na tyle poważne, że rządzi nimi zieloną linią rząd, czyli .gov.
W następnym akcie pojawią się alieny "obceósme", czyli Xenomorfy.

środa, 9 marca 2011

Nieostre anioły

Te fruwające embriony to wczorajsze zdarzenie z ptactwem krążącym nad zderzeniem Jana Pawła z Świerczewskiego. Warte odnotowania, bo kiedyś już widzieliśmy taką scenę w mniejszej skali: w środku nocy 3 białe anioły, delikatnie fosforyzujące w światłach miasta, przefrunęły nam majestatycznie nad głowami..

Tego typu zobrazowanie artyści nazywają impresją. Jeśli chcą postawić
na niej kropkę skończoności nazywają np. "Impresją XXVII" i wstawiają
w ramki. Na drugim biegunie są miłośnicy renderingów i dokładnej pixelizacji, z ducha politechnicznego raczej pochodzący, niż bycia krejzi jak ich poprzednicy. Poniższy chwytochwil byłby dla nich absolutnie dyskwa—
lifikujący i nazwaliby go wprostskandalicznymnieporozumieniem.

Generalnie, rozchodzi się o to by:

a) uwypuklić i zapamiętać chęć posiadania przez redakcję takiej aparatury
co zarejestrowałaby powyższy uchwyt z należytą ostrością i starannością.

b) zmobilizować słuchacza do własnych refleksji nad krotochwilną sublimacją sacrum w sprofanowanym brutalną metropolizacją mechanice codzienności masowej oraz sprowokować do wejścia w głębsze rozterki nad sceną wspomnienia fosforyzującego.

[zrobić sprawdzian po upływie 1-go trymestru]

niedziela, 26 grudnia 2010

Straż Miejska — Straż Wiejska



czwartek, 23 grudnia 2010

Chłodalizacja.mp3

W ciepłej atmosferze przedświątecznej miłości, w blasku święta światła,
nie odbiegamy pomyśleniem od wolskich urzędników. Nie pozwalamy o nich zapomnieć.
Po hymnie ku czci wolskiego systemu identyfikacji wizualnej, obniżamy lekko temperaturę — popatrzmy teraz w ulicę Chłodną.

Bez obaw. Nie mamy zamiaru nic roztrząsać i drobiazgowo analizować. Temat jest już wystarczjąco roztrząśnięty po sieci — o kontrowersyjnej rewitalizacji chłodem można poczytać wszędzie.

Chcieliśmy więc — dla równowagi — zobserwować coś o jej stronie niekontrowersyjnej. Najbardziej oczywistym stronnictwem skupiającym niekontrowersyjną stronę jest strona — strona rewitalizacyjna wolskiego urzędu, oczywiście. Czeka nas więc wejście do jaskini samego źrodła..

Wchodzimy ostrożnie, buty zostawiamy w sieni i pukamy delikatnie
w pierwszy link:

Cisza.

Pukamy w drugi:

Cisza..

Coraz bardziej nerwowo pukamy się w następne:

Cisza... 
Cisza... 
Cisza... 
Cisza... 

Możliwości pukające już się wyczerpały, oglądamy się więc wstecz i podążamy ścieżką linku "fajlnotfaunda". A nóż, gdzieś tam po drodze ukryły się te zagubione plany niekontrowersyjnej rewitalizacji?...
Przechodzimy przez wszystkie poziomy (niestety bez oczekiwanego efektu). Lądujemy w koncu na poziomie zero. I dopiero tutaj wszystko staje się jasne. Stajemy oko w oko z esencją rewitalizacji...

Możemy wreszcie odetchnąć z ulgą: Te kilkanaście milionów przeznaczonych na rewitalizację na pewno będą pieniędzmi wydanymi w szczytnym celu.


wtorek, 5 października 2010

Mur papilarny


Mur Cmentarza Żydowskiego na ul. Okopowej w swej południowej części
(od Anielewicza) jest ostemplowany odciskami palców.

Czasami zdarza się spotkanie z cegłą, na której przypadkowo (lub celowo) jakiś zaprzeszły ceglarz uwiecznił swoje zaprzeszłe palce. Tutaj trudno mówić o przypadku, bo niemalże wszystkie cegły -  i to na całej długości południowgo muru - mają takie pamiątki.
Wrażenie jest dramatyczne, potęgowane dodatkowo przez charakter tego miejsca. Spacer wzdłuż muru jest jak sekwencja z mocno niewesołego filmu, którego pojedyńcze klatki stanowią ludzie zapamiętani w cegłach.
Pan w jarmułce, pracujący w chatce wewnątrz murów, zapytany o te odciski, w ogóle nie wiedział o ich istnieniu. Nie wiedział też nic o datowaniu muru po tej stronie cmentarza, sądził, że od XIX wieku nie było żadnych modyfikacji muru (poza naprawami wojennych uszkodzeń).

Poszukiwanie znaczenia tych "ornamentów" w domach publicznych
też nie przyniosło rezultatów. Okazuje się, że na temat historii cmentarza
na Okopowej nie ma żadnego solidnego opracowania. Jest tylko kilka broszurek inwentaryzacyjno-turystycznych (opisujących groby najbardziej zacnych Żydów).


Polecam zwiedzenie oczami tej części muru i stworznie własnej wersji filmu lub poszukanie odpowiedzi na temat pochodzenia tych odcisków.
A dla leniwych lub zajętych innymi filmami wyświetlę za chwilę kilka przeźroczy.
Uwaga! Oto Voila!

ZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcie

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Czasownik

... czyli ekskluzywny suplement nieba. Tym razem niebu bliższy, wyższy.



Nastąpi badanie czasu od podszewki, wieży od środka, organów od wewnątrz oraz patrznie na Wolę z góry. Będzie też nieżyjący gołąb i dzwon św. Wojciecha.
Wszystko to w kolejnym odcinku opowieści z kościelnej wieży na ulicy Wolskiej.


Zapraszam do przygód. Slajdy na start!

Pokręcone Schody na chór. A na nim organy i dobry punkt obserwacji poziomu wiary.


The Clock room, gdzie czas ma poczwórne oblicze a od wewnątrz upływa w negatywie. To wolski światowid - lokalne robotnicze neopogaństwo ucywilizowane pod patronatem kościoła. 

To tutaj umierają gołębie, których czas dobiega końca.

Potem jeszcze więcej schodów, dzwony i przejście na najwyższy poziom gry.


My jednak rozpraszamy się w cztery strony świata zwiedzając tarasy
i podziwiajac panoramę Woli.

ZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcie
(kliknij, aby podziwić)

Kończąc oczopojenie, zapisujemy w kajecie obecność na tarasie cegieł z Chylic, Henrykowa i Dreglina.


Wejście na ostatni level, aby stoczyć zwyczajową walkę z Bossem odkładamy na kolejny odcinek przygód z wieżą. 
Stejtuned!


 INFORMACJE PRAKTYCZNE 

Do kościoła św. Wojciecha jest wyśmienity dojazd nawet z najciemniejszych zakamarków stolicy a łącząc użycie pociągu lub PKSu i Dworca Zachodniego
- z najbardziej zapyziałych zakątków globu.

Do kościoła wejść najlepiej wtedy, gdy jest otwarty. Po chwili modłów i kilkuminutowej, niezbyt forsownej rozgrzewce (uważać na mikrokontuzje!) rozpoczynamy naszą pełną niebezpieczeństw wędrowkę.
Przede wszystkim musimy sforsować Drzwi prowadzącena chór. Najmniej wyczerpujący jest wariant, jeśli są właśnie otwarte. Jeśli nie są to wracamy do rozgrzewki modlitewnej i czekamy, aż się otworzą. Jeśli udało się nam już dostać na chór, czekają nas kolejne drzwi: Drzwi Właściwe, drzwi, za którymi już tylko niebo błękitne. Również w tym przypadku musimy się liczyć z tym samym problemem: drzwi mogą być zamknięte. Jednak weszliśmy już co najmniej kilkanaście metrów wzwyż. Ta wysokość jest już zbyt niebezpieczna a włożony wysiłek zbyt duży, aby się teraz wycofać. Używamy więc sposobu indywidualnego i już jesteśmy po drugiej stronie.

W tym miejscu zaczyna się dopiero prawdziwe misterium grozy wchodzenia po schodach: Rozszalale pająki, glizdy, gigantyczne pchły i inne stworzonka, pajęczyny grubości szczura, odrażające farfocle... Wszystko to ma tylko jedno zadanie - złamać w nas żądzę zwiedzania niehigienicznych pomieszczeń!
Jednak przy pomocy modlitwy i różnych sposobów indywidualnych pokonujemy i tą przeszkodę. Droga w górę wydaje się teraz nieco bardziej stabilna, poza ptasim guano żadnych większych pułapek. Już sekundy dzielą nas od szczytowania i wtedy zastępuje nam drogę Nadajnik Telefonii Komórkowej..
Znów znajomy problem: jeśli jest wyłączony, możemy śmiało iść wyżej, jeśli pracuje, to w ułamku sekundy ludzkie rozmowy usmażą nam mózg.. Ponownie stosujemy jakiś sposób indywidualny lub czekamy, aż rozmowy się przerzedzą. O wycofaniu się w tym momencie nie ma mowy jeszcze bardziej, niż wtedy, gdy chcieliśmy już spękać na chórze. Poza tym, co jeśli otwarte przez nas drzwi są ponownie zamknięte?

Te rozterki, w pełni wynagradza nam wizyta w fabryce czasu - w klokrumie - kolejnym poziomie przygody. Tutaj, w otoczeniu poczwórnych zegarów, można zadumać się nad życiem przyszłem i minionem, uzupełnić zapas amunicji, i zebrać trochę źyć (tip: jedno ukryte jest pod martwym gołębiem). Nie należy jednak zostawać tu zbyt długo, bo czas biegnący z poczwórną prędkością może nas szybko zestarzeć.
Za pomocą rąk lub sposobu indywidualnego otwieramy małą klapkę w suficie - wejścia do wyższego poziomu. Dotarliśmy do bijącego serca wieży - Dzwonnicy. Są tu trzy dzwony i cztery wyjścia prowadzące na tarasy widokowe (lub dalej). Powyżej długa drabinka prowadząca do finału wędrowki.
W tym miejscu mamy też pierwszą tak oczywistą szansę na powrót taktyczny i przegrupowanie sił. Pod pretekstem podziwu dla widokow skaczemy w dół i już po 3 sekundach jesteśmy na dole (tip: przed skokiem lepiej zebrać bonus nieśmiertelności, schowany pod najmniejszym z dzwonów). Wciskamy pauzę i rozpoczynamy przygotowania do walki z Bossem...


PODSUMOWANIE
Truność: 5/10 Grywalność: 8/10 Bonusy: 12 (+ dwa ukryte)

Punktacja:
+ 100 za 2 pierwsze poziomy + 150 za kolejne + 550 za przejście Zegarów + 800 za Nadajnik + 50 za odkrycie martwego gołębia + 10 za likwidację glizdy lub pająka