Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolejowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolejowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 listopada 2018

Kolej na drzewa (we mgle)


Kolejarze żelaźni z Budimexu po skończeniu remontu Linii Po Obwodzie, poczęli zawracać świetność na Warszawa Główna i obecnie wszystkie tory skierowały swe czułki w stronę placu Na Zawiszy, ku staremu budynku, gdzie wciąż tli się Muzeum Kolejnictwa za 12 zł. bilet normalny (od niedawna Stacja Muzeum).
Niestety. Kolej, gdy już jest z żelaza, nie toleruje innych istot niż żelazna istota włazna. I nic tu już się nie upchnie, ani podjedzie: ani wodna (bo czyż są koleje wodne?), ani złota (złoty pociąg? serio?), ani kolej drewniana.
W tej ostatniej materii kolej tnie i rżnie na potęgę. Rżnie, układa w stosy i zostawia na noc. Mgła załatwia resztę. Wszystkie niezarejestrowane drzewa, nie posiadające kół, znajomości lub aktualnych szczepień brutalnie rozpływają się we mgle. Podobnie wykorzenia się stare, drewniane podkłady, pamiętające jeszcze gwizd parowozów Stacji Towarowej Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. Gwizd, pisk i pufpufanie. Na kolei nie ma drewna! Gdzie mi tu te deski! Tylko żelazo! Ajron only!


Jak zapowiedziano (np. tu lub tu), już niebawem na stosach rozpłynie się 500 drzew na Odolanach. Odolany bez drzew, to jak 500 bez plusa, Jan bez Kazimierza, a ulica Wolska bez sklepu Kordonka.

Ale, czy ta kolej jest jeszcze w ogóle z żelaza?..


sobota, 3 sierpnia 2013

Prądzyńskiego 6/8 > Kotły Borensztädta

Zatkało nas po kolejnym numerze generała Pe, ale wracamy..


W maju — tam gdzie w Prądzyńskiego wlewają się nurty Brylowskiej, Sławińskiej i Kolejowej, tam gdzie rodzima skromnota umiejętnie połączyła się z zachodnioberlińskim modernizm — tam właśnie odeszło Woli wyjątkowe miejsce..


I wtem jesteśmy już na antenie I Wojny Światowej, gdzie wielu Polaków jest demontowanych do Rosji! Część z nich w obawie przed Niemcami, inni przymusowo. Na wschód unoszone są całe fabryki z personelem. Z Woli pojechał m. in.: z Dworskiej Gerlach i Pulst, "Parowóz" z Kolejowej, z Bema Lilpop, Rau i ten trzeci. Centrami polskiej emigracji stają się Charków, Petersburg i Moskwa. Gdy w Rosji wybucha rewolucja, a w Polsce wybija się Polska, większość rodaków wraca. Gdy zaczynają się repatriacje, tylko nieliczni decydują się zostać Nowotkami i Dzierżyńskimi.

Jedną z osób, która wróciła z Petersburga był Władysław Borensztädt — lewicowiec, członek SDKPiL, działacz emigracyjnego związku polskich kolejarzy — który po doznaniu rosyjskiej rewolucji szybko postawił na polski kapitalizm i na ul. Prądzyńskiego założył fabrykę kotłów
i urządzeń sanitarnych.
Tak pokrótce zaczyna się skończona historia adresu Prądzyńskiego 6 (1924 — 2013).

W 1925 r, pan Borensztädt wyrasta tam fabrykę i dom, a dekadę później dobudowuje prostopadle dom większy, modernistyczny.


Przez całe między wojnami rozgrywają się tam nierdzawe kotły.
Firma prężnieje, przekształca się z p. Artysiewiczem
w spółkę, wzbogaca wachlarz sanitariatów: dzieją się kaloryfery, kuchnie, rożne rurki, pałączki, kanalizacyjne złaczki.Borensztädt zdobywa klientelę i medale, .scala hermetyczne środowisko Zrzeszeniem Kotlarzy Miedzi; produkty komplementuje prasa.

Gdy następuje wojna nr 2, fabryka toczy się dalej, tyle że wytwarza już "Sanitäre Anlagen".
W okolicy szaleje krwawy żandarm Karl "Panienka" Schmalz, a z wnętrza kamienicy Prądzyńskiego 6 — jak informuje nasz terenowy koresspodent — "dochodzą wesołe śpiewy i pijackie pohukiwania niemieckich oficerów".

Przyhaltujmy się na chwilę przy postaci krwawego "Panienki". To komen-
dant posterunku żandarmerii kolejowej na Dworcu Zachodnim, chłopiec ponadprzeciętnej urody i o odrażającym charakterze. Terroryzował całą kolejową okolicę, walczącą z okupantem m.in. kradzieżą węgla. Za kradzież kilku bryłek bahnschutz Schmalz zabijał na miejscu. Na Prądzyńskiego 6 zastrzelił na oczach rodziny p. Marczaka, ojca sześciorga dzieci, błagającego na kolanach o litość.
"Panienka" był na tyle dojmujący, że pod koniec 1943 r. zatroszczył się o niego Kedyw w specjalnie dedykowanej akcji (pisał o niej Wł. Bartoszewski
w "Stolicy" 46/1956, Bratny w "Kolumbach", wersja filmowa jest w 2. odc. "Kolumbów" Morgensterna, zaś nasz korespondendt odmalował terenowo alternatywną wersję finału: — Po prostu zajebali skurwiela, jak psa. Normalnie, kolbami go zatłukli).*



Wracamy w fabryczny kocioł Borensztädta. Po wojnie bulgoczą tam już dwa młodsze pokolenia — syn Władysława Tadeusz oraz wnuki: Bożena, Robert
i Roger. Fabryka kotłów zostaje zredukowana do warsztatu kotlarskiego (przekształconego płynnie w latach niedawnych w firmę szyjąca kabury dla policji), druga żona Tadeusza — Lidia — prowadzi sklep spożywyczy, a na tej samej posesji, ale pod odrębnym adresem (Prądzyńskiego 8), Robert Borensztädt ma warsztat samochodowy. Gdy po '45 roku pod wprowadzają się nowi lokatorzy, małą knajpkę otwiera tam niejaka Radoszowa.

Nie znamy dokładnej daty, kiedy rodzina Borensztädtów sprowadziła się
do Warszawy. Najwcześniej w księgach pojawia się Borensztädt Edward , urzędnik rządowy (w 1870 r.). W następnych latach można to nazwisko spotkać nielicznie w różnych miejscach na Pradze, Śródmieściu czy wreszcie na Woli. Wg. aktualnych danych w całej Polsce żyje tylko kilka osób, które
go nosi (i wszyscy w Warszawie).
Długą obecność na Prądzyńskiego rodziny o nietypowym nazwisku zakoń-
czyła sprzedaż za gotówkę w konto i buldożer. Adres (wraz z warsztadtem) zwinięto w niecały tydzień . Teraz ma tam powstać "kameralny budynek"
o sześciu piętrach i adresie Brylowska 2.
Bardzo na przykro, bo zawsze lubliśmy lubić to miejsce.


Z ciekawostek turystycznych można jeszcze wymienić:
a. Dwa niestniejące tobruki tuż obok (jeden tuż przy warsztacie samochodo-
wym i skrzyżowaniu z Brylowską, drugi po przeciwnej stronie; oba bunkry wysadzono w l. '60).
b. Nieistniejącą pętlę przedwojennych tramwajów w ujściu ul. Tunelowej
w Prądzyńskiego (stąd dość podejrzanie rozległy kształt owej delty);
Pętla "Czyste" istniała od 1938 do 1944 r. i sięgały do niej: 5-ka z 15-tka oraz jedynka + 14-ka (podczas okupacji); po wojnie szyny z odcinka Brylowska-Tunelowa zasiliły tramwaje na moście Śląsko-Dąbrowskim.

_______
* Opowieść o akcji na "Panienkę" miała być motywem przewodnim naszego cyklu — szumnie ongiś zaaapowiadanej — "Grupy Rekonstrukcyjnej Filmu Wojennego" (przepraszamy, ale utknęło w pomroce nabieżających niusów).

A dla chcących ponieść ciekawość wzrokową — slajdy rozbiórkowe naszego reportera na wysokościach.
Vuala!


piątek, 23 grudnia 2011

Magda, czyli "Stefan"


To już zdecydowanie niestritart, lecz wspomnienie pośmiertne. Na ulicy Kolejowej, zaskakuje do zadumy nad szybkim, krótkim życiem motocyklisty.
Magda "Stefan" Kos, zginęła 7 czerwca
i zapewne powyższe memento pojawiło się w pierwszą półrocznicę wypadku.

Z tego, co można się dowiedzieć w sieci, była bardzo przystojną, fajną i twar-
dą babką (stąd pewnie jej ksywa). Niestety, spotkała się czołowo z Oktawią, której kierowca zrobił o jeden manewr za dużo.
Nie wiemy, jak żegna się motocyklistów, w każdym razie Magdzie życzymy dobrej zabawy. Czas nie istnieje, więc do trwania nie należy się zbytnio przywiązywać. A dalej, to może być tylko lepiej.



Zmieniamy klimat i odjeżdżamy kawałek dalej — na Tunelową,
albowiem...
  Z CAŁĄ PEWNOSCIĄ WIESZ, ŻE  
...że istnieje tam knajpa dla motocylistów pt. "Dwa kółka", która przyozdobiła się ostatnio branżowym, zdobnym muralem i że można w niej spotkać dużo ludzi w skórzanych kurtkach, oraz sobie popatrzeć w ich hałaśliwe motory. Z pewnością, wiesz również,
że najmocniejszym akcentem miejsca, jest prześliczna barmanka bez zęba na przednim pokładzie.
Zaś finałową wiedzą, którą z pewnością posiadasz, jest to, że moto-
cykle są co prawda ładne, ale zbyt niebezpieczne w swej bezbron-
ności. Powolnym rowerem, zawsze się jakoś umknie, nawet przed najszybszym niebezpieczeństwem, zaś motorem — nie bardzo.
 

wtorek, 8 marca 2011

Bliskie spotkania Alojzego Pawełka

Dzisiejszej nocy łuna tajemna rozbłysła, od zachodniego dworca strony,
w ślad za łuną redakcja bieży.


Przez uroczysko alojzowe, pawełkowe — tam gdzie krzyż samotny i serce kamienne w KL-hołdzie, i gdzie ogromne gazu zbiorniki.


Ku Bryłowskiej ulicy bieży, w błękicie zbryłowanej, ku magii świetlistej źródłostanowi..


A tam — za winklem — gdzie z Kolejowej Tunelowa uchodzi oraz żywot swój krótki Sławińska poczyna, pojazd stoi niezwykły i jakoweś ludziki się przy nim kręcą.


Oraz pojazd drugi, groźniejszy o wiele.


Jest jeszcze trzeci — Fiatem zwany, co już zupełnie nieziemskość świetlistą zezwykla..
Film po prostu kręcili, kurde — kurde, film polski w dodatku — co powoduje zezwyklenie ostateczne i upadek nadziei na spotkanie bliskie.


ps. Ale błękit rozpylili elegancki, trzeba przyznać.