sobota, 18 września 2010

Schodzenia wrześniowe


Wzorem warszawskiego pioniera w fotografii opadania tarczy - Stałego Rezydenta-Komentatora M. - zaprezentuję kilka chwyconych niedawnych aktywności.
Pierwsze schwytałem na podwórku, pozostałe w środę poczas autobusu na placu Bankowym i dalej w pieszo marszu. Fotografie autobusowe są robione zza szyby skąpanej w ludzkich ekskrementach, paznokciach, gilach, plwocinach etc. - czyli we wszystkich typowych śladach aktywności pasażera komunikacji miejskiej. W podróży obojętnych, ale przy zdjęciach mogących trochę utrudnić pełny 16-bitowy przekaz.


Wrzesień i październik to miesiące cechujące się najwyższą intensywnością wieczornych solaryzacji. Na Woli, spektakularne, wysokiej jakości zachody są stałą jej cechą niezależnie od pory roku i dnia. Słońce zachodzi tu codziennie, bezdźwięcznie, ekologicznie, w profesjonalnej palcie barw oraz w kierunku nie sprawiającym większych niespodzianek nawet nowowarszowiakom.

A oto pozostała wiązka przeźroczy o słońcu. Łala!

ZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcieZdjęcie
(ulżyj sobie - kliknij!)

5 komentarze:

  1. Solaryzacje pikne. Jestem zły, że mam katar i muszę w ładny weekend siedzieć w domu, grrrr

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz przecież telewizję ;)

    Nie mam kataru, ale mam eksplorację ultramaryny za 3 godziny + niespanie bo blogowanie. Także różne są oblicza trosk ludzkich i nieludzkich..

    OdpowiedzUsuń
  3. Telewizja się przydała, bo wczoraj o nieludzkiej porze puściła "Pora umierać", na który się nie wyrobiłem do kina. A dziś zrobiłem wpisy na "Na zawsze Warszawa" na 2 tygodnie naprzód. Nawet katar trzeba jakoś okiełznać, co by nie popaść w nieróbstwo.


    O, cholera, zapomniałem o prasowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobać się, zwłaszcza płonący magistrat ;)

    OdpowiedzUsuń