piątek, 18 grudnia 2009

Zamrażarko-chłodziareczka: pogrom!

Poniedziałek/wtorek: zabawa trwa w najlepsze! Lodóweczka roześmiana, rozchachana, z zadowolenia kłapiąca drzwiczkiem zatraciła się w białem szaleństwie! Oddaliła się nieco z miejsca ostatniego przystanku. Niechybnie zamierza zmierzać ku oficynie lub dalej na północ - ku Nonsensownej Bramie.. (oby tylko nie tam!)*



W tym samym czasie, na południe od śmietnika, ruchawka się rozkręca. Przybywają kolejne grupy Niepotrzebnych. Wspólnie hałasują i buntują. Nad podwórkiem unoszą się olbrzymie pokłady dyskomfortu.



Na zapleczu powstał punkt rejestracji nowo przybyłych. Jaki widać, organizacja buntu jest wzorowa, ale napięcie jest olbrzymie. Wystarczy jedna iskra...



Środa. 
Pomimo trudnej atmosfery i wciąż pogarszających się warunków ujemnych przez cały dzień w rejonie śmietnika panował względny spokój.
Zaś wieczorem, około ósmej, nagle zapanowała dojmująca, pełna napięcia cisza..  Dało się odczuć, iż coś mocno wystraszyło przedmioty niepotrzebne... Lodóweczka także wydawała się być mocno spłoszona. Odbiegła nieco dalej, przewróciła na brzuszek i zamknęła się na cztery spusty...




Albowiem na Wolskiej pojawił się Cień... - dziadek łowczy polujący na zużyte i niepotrzebne przedmioty, i oddający je do punktu skupu...
Tym razem Cień przeszedł bokiem i skończyło się tylko na strachu, ale całe podwórko powinno od teraz mieć się na baczności.
Dobrze, że lodóweczka nie widziała co padło łupem dziada...



Czwartek. Eksterminacja.
Poranek przyniósł okrutny mróz i kolejne opady. Zesztywniałe z zimna odpady na południu zapadły w letarg.. W południe jeszcze je tu widziano...
Nie wiadomo kiedy pojawił się on. Musiał działać bezszelestnie i błyskawicznie. Musiał mieć co najmniej kilkunastu wspólników z wózeczkami lub nowoczesny transport...



Południowe rogatki przestały istnieć... Wszyscy - tekturowe pudełka, telewizor marki rubin, drukareczka, obraz nowoczesny, nawet lala z czerwonego kubła! - Alle sind verloren...
Został tylko ślad po egzekutorze - jego wizytówka na tylnej ścianie budynku...



Ale co z lodóweczką? Chryste! Co się stało z lodóweczką!?
Jest!!! Ocalała!!!



Wykorzystała swoje wrodzone zdolności chłodzące! Upodobniła się do białego! Szwadron zbrodniczego dziada jej nie zauważył!



Hura lodóweczko! Pędź dalej lodóweczko!
Tylko uważaj na Bramę Nonsensu..

* Nonsensowna Brama (wg. innych źródeł zwana również Bramą Nonsensu lub Bramą Sobiepańską) jest przejawem myśli bramnej administracji sąsiedniego domu Płocka 29. W zeszłym miesiącu odcięła ona społeczeństwu Woli (w szczególności mieszkańcom sąsiednich posesji) na swobodne wejście na podwórko. Jeszcze nie tak dawno brama była wolna od czterech spustów. Sympatycznie obsikana i zawalona puszkami po piwie (jak to brama..). Teraz zakratowana i zamknięta.
Absurdalność owej bramy polega na tem, iż niecałe 30 metrów dalej jest swobodny wjazd na to podwórko. A więcej niż całe 30 metrów (z okładem) jest drugi wjazd!
Obecnie my - społeczeństwo Płocka 27 do 23 - nie możemy sobie wyjść po ludzku od północy! Bo tamci mają klucz do bramy tylko dla siebie! Kilkudziesięcioletnia tradycja swobodnego spławu przez ową bramę stala się historią! A co będzie, gdy w nagłej potrzebie trzeba będzie udać się do Szpitala Gruźliczego? (d. Szpital Wolski) A co, gdy pożar będzie?
My - lokatorstwo budynków Płocka 27 do 23 zostawiliśmy postawieni w nieludzkiej sytuacji.
Ciekawe jak się będziecie czuli - płocczanie 29 - jak się sami opłotujemy! Na Wolską do Tesco już nie będzie się tak chyżo bieżyć, co nie?



1 komentarze:

  1. Znowu autor zaskakuje, to cały rozdział surrealistycznego humoru, tej "lodóweczki" która się uchowała nie zapomnę i w ciemnych chwilach sobie ja wspomnę i ...trochę się uśmiechnę

    OdpowiedzUsuń